Recenzje książek

Roberto Bolano, "Rozmowy telefoniczne”

Dodano: 11 lutego 2013, 10:53

Roberto Bolano, "Rozmowy telefoniczne” (Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA)
Roberto Bolano, \"Rozmowy telefoniczne” (Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA)

Być może nie wszyscy jeszcze zdążyli przeczytać tomiszcze, jakim jest "2666” Roberto Bolano, a już mamy nowy tytuł – tym razem dla oddechu szczuplejszy.

To tom opowiadań, w których jak zwykle u tego autora nie zabraknie szaleńców, czy też po prostu świrów, a może tylko oryginałów? Właściwie on kondensuje te postaci, które my też spotykamy, jednak czasami i mimochodem, a więc nie są aż tak wyraziste. A u Bolano są.

Tak więc wśród jego bohaterów nie zabraknie kryminalistów i żołnierzy, nieudacznych poetów czy tych dziwnych dwoje, których sensem życia są oni sami i ich rozmowy telefoniczne aż do tragicznego końca. Samotność też bywa tragicznym końcem.

Wprawdzie w wielu z tych opowiadań czai się jakiś element humorystyczny, jakiś rys lżejszy czy bardziej lub mniej zawoalowana ironia, przecież w gruncie rzeczy to proza często refleksyjna, a czasem nasycona napięciem i emocjami tak głęboko ukrytymi, że niemal bez powodu.

Dostajemy więc mieszankę tematów, typów, nastrojów, często z jakimś niedopowiedzeniem, albo z takim zakończeniem, które jest niedosytem. Bohater opowiadania "Henri Simon Leprince” pisarz, który w okupowanej przez Niemców Francji, usiłuje znaleźć swoje miejsce, zauważany gdy jest potrzebny, przezroczysty kiedy już jest zbędny, ostatecznie godzi się z miałkim, powojennym życiem.

B. bohater "Literackiej przygody” składa wizytę bardzo cenionemu pisarzowi A, którego odmalował w swojej książce. To, co o nim myśli A stało się jego obsesją. W końcu pełen emocji staje w drzwiach pisarza: "Przede wszystkim, myśli, unikać gwałtownych scen, przede wszystkim unikać melodramatu. No wreszcie, mówi A, jak się masz? Dziękuję, dobrze, odpowiada B.”

A jakiego zakończenia spodziewaliście się? To jest jedno z zaskoczeń, jakimi traktuje Bolano swojego czytelnika.

W "Detektywach” wykorzystuje autobiograficzny epizod. Podobno po zamachu stanu Pinocheta trafił na kilka dni do więzienia i później opowiadał, że z aresztu wypuścili go strażnicy, jego koledzy ze szkoły. W innym wyraża przekonanie, że sztuka może uratować życie.

Jak się okazało w jego przypadku, życie w to nie uwierzyło, choć on sam poprzez swoją spuściznę nie umarł. Jeszcze.

Zapowiedzi wydarzeń z regionu znajdziesz na strefaimprez.pl
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna