Recenzje książek

„Submarino” Jonas T. Bengtsson

Dodano: 16 sierpnia 2011, 13:51

„Submarino” Jonas T. Bengtsson, Wyd. Czarne
„Submarino” Jonas T. Bengtsson, Wyd. Czarne

Wydawnictwo Czarne w cyklu Prozy światowej proponuje czytelnikom książkę duńskiego autora. Biorąc pod uwagę zacność oficyny już to powinno wystarczyć do zaakceptowania lektury. Jednak podróż przez blisko 400 stron nie jest bezdyskusyjna.

„Submarino” (rodzaj tortury polegającej na podtapianiu ofiary i trzymania jej głowy pod wodą aż do granicy utonięcia) to dwugłos. Narratorem jednej części jest Nick a drugiej brat Nicka „o imieniu, którego już nie używam” – jak tłumaczy Nick.

Obaj mają podobne losy: więzienie, narkotyki, dzieciństwo spędzone w domach dziecka i z matką alkoholiczką i lekomanką. Przeżyli traumatyczną śmierć braciszka. Obaj funkcjonują w tych rejonach społeczeństwa gdzie trzeba się ogolić i czysto ubrać, by oszukać pracownika socjalnego i mieć prawo do wychowywania dziecka, prawo do lokum socjalnego. I mieć do dyspozycji długie dni wypełnione piciem piwa i seksem z sąsiadką w równie fatalnym życiowym położeniu.

I tak do kolejnego wybuchu furii, fatalnego splotu okoliczności, morderstwa, czy choćby demolki drogiego auta. Poznajemy świat mniejszości etnicznych, ludzi wegetujących na ulicy, żyjących według kodeksu ustalanego przez wytatuowane mięśniaki.

Jeśli ktoś lubi dość nerwową, wciągającą narrację i świat, o którym im mniej się wie tym lepiej – będzie „Submarino” zachwycony.

Choć trudno nie zauważyć, że historia Nicka, jego brata i znajomych nie jest odkrywcza. Ma w sobie dalekie echa „Requiem dla snu” Huberta Selby'ego (nawet podobny motyw utraty ręki) choć amerykańska historia jest bardziej hipnotyzująca. Starsi czytelnicy odnajdą w opowieści młodego Duńczyka klimat niezwykłego „Nocnego kowboja” (bardzo starego tekstu Jamesa Leo Herlihy z 1965 roku i bardzo starej ekranizacji z 1969 roku z Dustinem Hoffmanem). Choć więcej oczywiście u Bengtssona przemocy i szkód moralnych. Wszak świat idzie do przodu.

A czy jest jakiś ratunek dla żyjących w fatalnym świecie? Ciekawy jest motyw feministyczny w tej historii. Dwóm kobietom się udaje. Przynajmniej tak wynika z oglądu narratora. Jedna to matka Any, ukochanej Nicka. Uciekła z wojennej Jugosławi, przez Francję z dwojgiem dzieci do Danii. Mąż został i zginął. Ona i jej dzieci zaczynali w nowym kraju od zera.

Drugą kobietą, które się wyrywa złu jest Ana, piękna dziewczyna, która tworzy z Nickiem parę. Gdy stwierdza, że jest w ciąży – zrywa. Nick widzi ją, po latach, w bogatej dzielnicy. Jest dobrze ubrana, towarzyszy jej równie dostatnio wyglądający mężczyzna. Mają wózek z chłopcem. Nick usiłuje obliczyć w jakim wieku jest dziecko. I tyle. Reszta jest domysłem. Z rozmysłem.

agdy
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna