Recenzje wydarzeń

Carnaval Sztuk-Mistrzów: Festiwal jak cztery festiwale

Dodano: 23 sierpnia 2010, 15:15

Carnaval Sztuk-Mistrzów, Lublin, 19–22.08.10

Gdyby Carnaval Sztuk-Mistrzów był festiwalem jednodniowym i ograniczył się do programu czwartkowego, piątkowego, sobotniego lub niedzielnego, już byłby udany. Czterodniowy maraton z udziałem ok. 150 znakomitych kuglarzy wypada podsumować słowem oszałamiający.

Weźmy pierwszy dzień festiwalu. Miał najskromniejszy program, a przecież działo się dużo, długo i ciekawie. Sama inauguracyjna parada, która przeszła od placu Litewskiego na plac Zamkowy była wyjątkowym wydarzeniem z uwagi na liczebność, rangę i barwność artystów z kilku państw.

Tego dnia o drżenie serca przyprawiali publiczność slacklinerzy, chodzący po taśmach rozpiętych między budynkami Starego Miasta. Brytyjski duet Skate Naked bawił ogniowo-akrobatycznym kabaretem. Francuscy klasycy nowego cyrku Cirque Baroque – wykorzystując środki tańca współczesnego, teatru i akrobacji – skłaniali odbiorców do refleksji nad stosunkami społecznymi we współczesnym kapitalizmie, akcentując ich wypaczenia.

Dwie gwiazdy czwartku powróciły w piątek, podobnie jak slacklinerzy, którzy popisywali się aż do niedzieli. Na dziedzińcu Archiwum Państwowego oddawano hołd najsławniejszemu na świecie lublinianinowi – tytułowemu bohaterowi powieści Singera "Sztukmistrz z Lublina”. Znakomici aktorzy przez 9 godzin czytali publiczności kolejne rozdziały książki, Krzesimir Dębski grał z Wieży Trynitarskiej na skrzypcach, a highliner przeszedł po taśmie 30 metrów nad ziemią.

W międzyczasie na Rynku Teatr Klinika Lalek czarował swoim niezwykle plastycznym lalkowo-ogniowym spektaklem "Poemat o Słońcu i Księżycu”.

W sobotę największe emocje wzbudziła grupa Burnt Out Punks, która wystąpiła na placu Zamkowym. Na kilkupoziomowej scenie zaaranżowanej na starym autobusie i przed nim szwedzcy cyrkowcy rozśmieszali widzów wybuchowymi scenkami kabaretowymi i imponowali im tańcem z ogniem w rytm szalonych kawałków punkowych, punk-metalowych i bigbeatowych.

Kiedy na największym placu Lublina trwało wielkie widowisko, Brama Krakowska zamieniła się w kuglarską imprezownię, napędzaną przez supersprawnych didżejów Zurę i Efebo i zaopatrzoną w sufit z ekranem, na którym tańczący mogli oglądać się w akcji do góry nogami.

Kto nie mógł zobaczyć Burnt Out Punks w sobotę, miał okazję do spotkania z czadowymi cyrkowcami w niedzielę. Premierowym wydarzeniem ostatniego dnia był spektakl brytyjskiego Sugar Beast Circus. W namiocie na błoniu zostało zaaranżowane spotkanie impresaria cyrkowego P.T. Barnuma i twórcy teorii ewolucji Karola Darwina, dialogujących o rzeczywistości i iluzji, ilustrowane niezwykłymi akrobacjami i przebierankami trzech artystek.

Festiwal zakończył się późną nocą przed Trybunałem Koronnym, gdzie dynamiczny fireshow zaprezentowała kobieca grupa Mamadoo z Trójmiasta. Panie manipulowały płonącymi kijami, wywijały płonącymi łańcuchami i obracały płonącymi wachlarzami, a widzowie patrzyli jak zaczarowani.

Jakieś wady? Tak. Przede wszystkim organizacyjne: ciągle, jeszcze w trakcie festiwalu, zmieniający się program, i słabe zabezpieczenie terenu przez policję (ludzie chodzący z psami groźnych ras bez kagańców i zaczepiający publiczność pijacy). Artystyczna: słaba aranżacja sceny/areny podczas czwartkowego występu Cirque Baroque na placu Zamkowym, umniejszająca widowiskowość spektaklu.

Zobacz galerie zdjęć z Carnavalu Sztuk-Mistrzów 2010:

Parada na rozpoczęcie festiwalu

Urban Highline na Starym Mieście

Skade Naked

Gala nr 1

Fire Open Stage

Czytanie "Sztukmistrza z Lublina"


Wideo z parady rozpoczynającej tegoroczny Carnaval Sztuk-Mistrzów


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna