Recenzje wydarzeń

Chopinowskie święto ze zgrzytem organizacyjnym

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 lutego 2010, 09:19

Cykl "Fryderyk Chopin – życie zapisane dźwiękiem”: Koncert Idil Biret, Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego, 22.02.10, spektakl "Chopin – muzyka, miłość, śmierć”, Teatr im. Juliusza Osterwy, 22.02.10

Sensowny artystycznie, ale nie najlepszy organizacyjnie był początek lubelskich obchodów Roku Chopina, ogłoszonego z okazji 200. rocznicy urodzin polskiego kompozytora i pianisty.

Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego i Teatr im. Juliusza Osterwy postanowiły zorganizować wokół spornych dziennych dat urodzin artysty (22 lutego i 1 marca) okolicznościowy cykl "Fryderyk Chopin – życie zapisane dźwiękiem”, na który złożą się w sumie cztery prezentacje nowego spektaklu słowno-muzycznego i cztery koncerty chopinowskie.

Pierwszego dnia najpierw odbył się koncert Idil Biret w filharmonii, potem była w Osterwie premiera przedstawienia "Chopin – muzyka, miłość, śmierć” według scenariusza Krzysztofa Babickiego i w jego reżyserii, które także zawierało sporo muzyki granej na żywo.

Oba wydarzenia świetnie się uzupełniały muzycznie i sumowały w dość kompletny obraz Chopina.

W swoim recitalu turecka pianistka wykonała m.in. takie sztandarowe utwory poety fortepianu jak Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur op. 22 oraz Sonata h-moll op. 58. W spektaklu śląski instrumentalista Zbigniew Raubo zagrał m.in. słynnego Marsza żałobnego z Sonaty b–moll i równie popularnego Poloneza As-dur op. 53, zwanego "Heroicznym”.

Biret zaprezentowała muzykę Chopina w ujęciu delikatnym, mało żywiołowym, za to bardzo zniuansowanym. Raubo przedstawił wielkiego romantyka w wersji bardziej rozpowszechnionej – bardzo emocjonalnej, pełnej rozmachu, mocno artykułowanej.

O ile występy muzyków przypomniały Chopina jako nieskazitelnego geniusza, to warstwa dramaturgiczna spektaklu – oparta na sztuce "Lato w Nohant” Jerzego Iwaszkiewicza i listach muzyka – pokazała go jako człowieka z krwi i kości: niewolnego od słabości, trudnego we współżyciu, a na dodatek przeżywającego męki twórcze.

Inauguracja cyklu miała jednak i mniej chwalebną stronę. Koncert Idil Biret odbył się na scenie wyglądającej jak pobojowisko. Chyba po jakiejś próbie zostały na niej kotły, wielki bęben, fortepian w pokrowcu i podest dyrygenta. Żadnego recitalu nie wypada organizować w takich warunkach, a uroczysty występ powinien mieć szczególnie dopracowaną oprawę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna