Recenzje wydarzeń

Dwa dni bez popu

Dodano: 13 lipca 2009, 17:28

Inne Brzmienia, Rynek Starego Miasta; Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne, Muszla Koncertowa; 11–12.07.09

W ostatni weekend Lublin stał się światowym centrum folklorystyczno-folkowym.

Odbywające się od ponad dwudziestu lat Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne, poświęcone w całości kulturze ludowej w jej folklorystycznym wydaniu, zostały zorganizowane nieco później niż w ubiegłym roku.

Organizator robionych od minionego roku Innych Brzmień ponownie zadbał o obecność na festiwalu muzyki czerpiącej z folkloru, z tym że w drugiej edycji skoncentrował wątki folkowe w dwóch weekendowych megakoncertach.

W ten sposób zeszły się ze sobą i świetnie się dopełniły dwa festiwale o generalnie odmiennej formule i zupełnie innej historii, przypominające publiczności – każdy na swój sposób – że muzyka nie zaczęła się na świecie wraz z Beatlesami, a taniec wraz z "Saturday Night Fever”. I że style i trendy anglosaskie – czy to popowe czy tradycyjne – są tylko jednymi z wielu elementów globalnej kultury.

Imprezy organizowane przez Kaniorowców i Mirka Olszówkę pokazały, jak wielkie bogactwo kulturowe jest poza popkulturą, która dominuje w głównych mediach i na najbardziej rozreklamowanych festiwalach. I jak ciekawe, widowiskowe i inspirujące mogą być te rzeczy.

W Muszli Koncertowej Ogrodu Saskiego od godz. 18 można było podziwiać młodych śpiewających tancerzy z 10 krajów Europy i Azji, którzy w atrakcyjnej dla publiczności, estradowej formule prezentowali tradycyjne tańce i pieśni swoich małych i dużych ojczyzn.

Chyba największym odkryciem dla widzów, podkreślonym gromkimi brawami, był taniec na siedząco zespołu SPM Al-Azhar z Indonezji, z akompaniamentem gamelanowej muzyki. Widowiskowości występowi młodych artystów przydawały charakterystyczne, tradycyjne kostiumy zdobione złotymi ornamentami.

Po godz. 20 na Rynku Starego Miasta mieliśmy kulturę ludową w innym ujęciu – jako materiał do twórczych przetworzeń i jako element zaskakujących połączeń. Czyli w wydaniu folkowym.

Największym wydarzeniem soboty był występ międzynarodowego zespołu The Ark, składającego się z muzyków ukraińskich, amerykańskich i izraelskich. To supergrupa dowodzona przez trębacza Franka Londona z nowojorskiej kapeli The Klezmatics.

W graniu i śpiewaniu The Ark, w fascynującą – chwilami ekstatyczną, momentami melancholijną i często taneczną – całość splotły się tradycyjne dźwięki żydowskie z różnych części świata i elementy folkloru innych nacji.

Na niedzielny koncert przybyło do Lublina wielu ludzi z całej Polski. To dlatego, że właśnie w naszym mieście postanowiła po raz pierwszy zaprezentować się polskiej publiczności sławna na świecie, ceniona także przez krajowych miłośników folku, malijska grupa Tinariwen.

Występ zespołu tworzonego przez saharyjskich nomadów, ubranych w tradycyjne stroje, ale wykonujących swą ludową muzykę z wykorzystaniem elektrycznych gitar, był zjawiskowy. Zarazem prawiedwugodzinna dawka dość smętnych utworów wywołała u niewtajemniczonych słuchaczy widoczne na twarzach lekkie zniecierpliwienie.

Chyba nikomu nie dłużyło się podczas występu połączonych sił polskiego zespołu Voo Voo i ukraińskiej kapeli Haydamaky. Ten niezwykły tandem zamknął festiwalowy weekend porywającym występem, w którym wschodnioeuropejski folklor połączył się z zachodnim rockiem, a muzyczna perfekcja ze scenicznym wigorem.


Voo-Voo i Haydamaky w Lublinie. Realizacja: Agnieszka Mazuś

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna