Recenzje wydarzeń

"Dziennik zakrapiany rumem”, reż. Bruce Robinson. Recenzja filmu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 grudnia 2011, 19:27
Autor: Agdy

"Dziennik zakrapiany rumem”, reż. Bruce Robinson (Materiały dystrybutora)
\"Dziennik zakrapiany rumem”, reż. Bruce Robinson (Materiały dystrybutora)

Łatwy, miły i przyjemny, a dla wielbicielek Deppa tym bardziej atrakcyjny - film. Idealny na karnawałową, wypoczynkową wyprawę do kina.

Scenariusz filmu powstał na podstawie książki (pod tym samym tytułem) Huntera S. Thompsona - jednego z bardziej znanych pisarzy amerykańskich XX wieku. Więcej czytelników może go pamiętać z "Lęku i odrazy w Las Vegas” – książki przeniesionej przez Terry'ego Gilliama na ekran jako "Las Vegas Parano” (w obsadzie: Johnny Depp).

Tu Paul Kemp (w tej roli Depp) porzuca Nowy Jork i jedzie do San Juan w Puerto Rico, gdzie przyjmuje posadę dziennikarza w "San Juan Daily News” - lokalnej gazecie. Jak wszyscy w redakcji i poza nią – Paul ciągle sączy rum. I inne alkohole. I testuje inne używki.

W przerwach między kolejnymi szklaneczkami, bohater zajęty pisaniem do gazety… horoskopów i relacji z kręgielni poznaje piękną Chenault (Amber Heard). Jest tylko problem – blondynka jest dziewczyną bogatego i mało uczciwego amerykańskiego przedsiębiorcy.

Jest więc piękny plener z cudnymi plażami. Jest miłosna intryga, są kolejne tarapaty w jakie pakuje się Paul i jego przyjaciel fotograf. Jest Depp i atrakcyjna kobieta. Przepisowe składniki relaksowego kina.

Film nie dołuje ilością wypitego przez bohaterów alkoholu. Problemy społeczne, które leciutko porusza nie męczą widzów zbytnio. Od falującej wody i szumiących palm wieje wypoczynkiem i urodą życia. Nawet slumsy, żebracy i alkoholicy nie zmieniają nastroju na widowni, która dostaje na dodatek kilka zabawnych scen.

I na dodatek na koniec jest szansa, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.

A koniec końców jest najciekawszy, bo się okazuje, że to nie była bajka tylko fragment życiorysu Huntera S. Thompsona.

PS. Wszyscy pracownicy redakcji, którzy się wybiorą na "Dziennik zakrapiany rumem” będą wzruszeni sekwencjami z redakcji lokalnej gazety. I z nostalgią będą śledzić powolny upadek "San Juan Daily News”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna