Recenzje wydarzeń

Festiwal Inne Brzmienia 2010: Finał z najlepszymi piosenkami Kulki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 lipca 2010, 08:23

Piąty dzień III Art'n'Music Festival "Inne Brzmienia”, Lublin, 13.07.10

W ostatnim dniu tegorocznego wydania Innych Brzmień organizator z nawiązką zrekompensował bywalcom festiwalu brak koncertów w poniedziałek. Wtorek był najobfitszą w muzyczne występy na żywo odsłoną pięciodniowego wydarzenia. Od razu warto dodać: znakomite i dobrze umiejscowione występy.

O ile koncerty w pierwsze trzy dni festiwalu odbywały się na plenerowej scenie na Rynku, to trzy ostatnie występy zostały ulokowane pod dachami. Nieprzypadkowo w salach i nieprzypadkowo w tych a nie innych salach.

Wtorek był dniem małych aparatów wykonawczych (solistka i zespoły kameralne) i dniem muzyki refleksyjnej. Był też dniem wielkiego epokowego kontrastu, bowiem zestawiono koncerty muzyki archaicznej z koncertem muzyki nowoczesnej.

Wykonawcy pierwszej wystąpili w bazylice oo. Dominikanów. Piękne wnętrze liczącej ponad 750 lat świątyni było adekwatnym miejscem zarówno dla starych chińskich utworów granych przez Liu Fang, mistrzynię instrumentów strunowych o wielowiekowej historii, jak i dla ukraińskich pradawnych pieśni śpiewanych przez trio Kwiteń, specjalistów od tradycyjnej wokalistyki.

Kościół nie pękał w szwach, ale większość miejsc siedzących była zajęta. To jak na tak mało popularną muzykę i mało znanych wykonawców oraz konieczność zakupu biletów (inaczej niż na większość koncertów plenerowych), trzeba uznać za sukces frekwencyjny.

Widownia była też niemal zapełniona w Teatrze Andersena, w którym umiejscowiono koncert Gaby Kulki i Konrada Kucza wraz z dwoma towarzyszącymi im instrumentalistami. Zważywszy na to, że aby posłuchać na żywo utworów z albumu "Sleepwalk”, trzeba było zapłacić aż 70 zł, i wziąwszy pod uwagę to, że występ w dzień roboczy rozpoczynał się o godz. 22, oraz dokładając do tego fakt wakacyjnego odpływu ludności z miasta, tłumne przybycie publiczności było sporym zaskoczeniem.

To miło, że tak wiele osób przyszło na noc z Kulką i Kuczem prezentującymi utwory będące najlepszą odsłoną karier tych muzyków, choć nie tak popularną jak album "Hat, Rabbit” wokalistki czy longplay "Futro” grupy Futro, której członkiem był instrumentalista.

Wybór Teatru Andersena na prezentację avant-popu był równie trafiony jak wybór bazyliki oo. Dominikanów na koncert pradawnej muzyki. Kulka i Kucz wystąpili bowiem w miejscu, które dzięki cyklowi Muzyczna Scena Andersena dobrze kojarzy się zwolennikom nowej ambitnej muzyki.

Wysmakowane granie i śpiewanie nie było wszystkim, co Kulka i Kucz mieli do zaoferowania festiwalowej publiczności. Po koncercie odbyło się jeszcze przesympatyczne półgodzinne spotkanie z artystami, podczas którego odpowiadali oni na pytania odbiorców. Dowiedzieliśmy się m.in., że jesienią ukaże się kolejny album, z którego będzie można posłuchać śpiewu Kulki – "Młynarski Plays Młynarski”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna