Recenzje wydarzeń

Florence and The Machine na Coke Live Music Festival 2013. Recenzja koncertu

Dodano: 31 sierpnia 2013, 19:49

Florence and the Machine na Coke Live Music Festival 2013 (M. Murawski / Alter Art)
Florence and the Machine na Coke Live Music Festival 2013 (M. Murawski / Alter Art)

Kapłanka włożyła wianek na głowę, w dłoń nabrała odrobinę magicznego pyłu i posypała najpierw swoją głowę, a potem swoich towarzyszy. Śpieszyła się, bo ceremonia już trwała. Tłum złożony z tysięcy wiernych zaczął falować.

Zespół Florence and The Machine zagrał w tym roku tylko dwa koncerty. Jeden w czerwcu w Londynie, a drugi kilka dni temu w Krakowie. Dlatego już przed imprezą można było się spodziewać czegoś wyjątkowego. Bo grupa przecież nie jest zmęczona trasą koncertową i właśnie rozpoczyna pracę nad nowym albumem. Z drugiej strony były obawy, że po dłuższej przerwie w graniu może coś nie zaiskrzy. Obawy, jak się okazało, całkowicie niepotrzebne.

Florence Welch całkowicie zawładnęła publicznością i jak wspomniana na początku kapłanka rozpoczynała kolejne elementy przepięknego święta muzyki. Sama też nie kryła emocji. Przyznała, że bardzo dobrze wspomina pierwszy polski koncert w Warszawie. I powiedziała, że zespół przyjechał do Krakowa w tak nietypowym okresie w swoim kalendarzu właśnie dlatego, że jest tu najlepsza publiczność na świecie. Kokieteria? Wnioskując po tym, jak sama przeżywała koncert – nie sądzę.

Florence Welch z zespołem była gwiazdą drugiego dnia Coke Live Music Festival. Z wyborem headline'ra organizatorzy trafili w samo sedno. Trochę się jednak martwiłem, że przez cały wieczór oczekiwania na ten jeden koncert będę się nudził. I znowu się myliłem. Bardzo sympatycznie drugi dzień festiwalu rozpoczęła Marika i Spokoarmia. Publikę rozkręcił też Ras Luta. Swoje przesłanie pokoju, przyjaźni i miłości wcielał w życie prosto ze sceny, kiedy przepraszał ochroniarza z którym pokłócił się przed koncertem. Na londyńską dyskotekę zabrała Katy B, a mocne gitarowe uderzenie zaprezentowali The Cribs.

A na końcu byli Wu Tang Clan. Mieli wystąpić wcześniej, ale z powodu problemów z transportem ich koncert został przełożony. I dzięki temu na dużej scenie w porze koncertu Wu Tang Clan wystąpili Tres B. I ta niespodziewana zmiana okazała się znakomitym posunięciem. Zespół świetnie sobie poradził z ogromną publicznością czekającą przecież wcale nie na nich.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna