Teatr

Miłość to rzeźnia. Spektakl "Ponowne zjednoczenie Korei" w CK

Dodano: 22 marca 2017, 16:02

Z sufitu zwisają rzeźnickie haki, między publicznością przysiadły metalowe kontury postaci. To na nie czekają te haki. – Miłość to rzeźnia – zgodnie przyznają aktorzy. W Centrum Kultury trwają próby do spektaklu „Ponowne zjednoczenie Korei”. Sztukę Joël’a Pommerat’a reżyseruje Łukasz Witt-Michałowski

Czarne sukienki, koszule, marynarki. Czerwone szpilki, chusty, żakiety. Srebrne łańcuchy, czerwone haki. Symbolicznie i dosadnie.

– Te historie są tak emocjonalnie intensywne, że nie ma większego znaczenia co się z dziećmi stało, czy w ogóle były – odpowiada reżyser na pytanie dziennikarza na próbie medialnej swojego nowego spektaklu.

Dziś Łukasz Witt-Michałowski pokazał jedną z 11 historii, które składają się na jego interpretację tekstu Joël’a Pommerat’a. Małżeństwo wraca do domu, w którym zastaje tylko opiekunkę. Ich dzieci nie ma. To im uświadamia, że „nie potrafią sobie nic ważnego powiedzieć, że ich związek zbudowany jest tylko na dzieciach, że bez nich przestanie istnieć”. A widz zastanawia się, co gorsze – zniknięcie dzieci czy ta nowa prawda?

– Miłość to tragedia czy komedia? – pyta retorycznie reżyser. – My opowiadamy historie ludzi dotkniętych afektem, który niektórzy nazywają miłością. To historie o przekraczaniu.

– Pokazujemy miłość w przeróżnych, ale zwykle bardzo intensywnych momentach. Uczucie, które niesie ze sobą ogromną amplitudę emocji – dodaje aktor Jarosław Tomica.

Opowieści (w oryginalnym tekście jest ich 18) nie łączą się ze sobą. – Nie ma sensu doszukiwać się między nimi zależności. To tak jakbyśmy jechali windą, wchodzili do mieszkań różnych ludzi i trafiali na bardzo ważny moment w ich relacji. Taki, który determinuje ich dalsze życie – tłumaczy reżyser.

– Tu wszystko kręci się wokół miłości lub rozstań, sytuacji skrajnych. Gram różne kobiety, wachlarz postaci jest ogromny. Dziewczynę, która kochała za bardzo. Dziewczynę, która kogoś straciła. Kobietę, która niszczy w drugim człowieku potrzebę miłości. To trochę tak, jakbym weszła do sklepu z cukierkami i wybrała sobie po każdym smaku. W dodatku zupełnie za darmo - wspomina aktorka Matylda Damięcka.

Oprócz niej na scenie zobaczymy: Ewę Pająk, Wojciecha Rusina, Jarosława Tomicę, Roberta Zawadzkiego, Ilonę Zgiet.

– To bardzo trudne, ale zarazem bardzo ciekawe zadanie aktorskie. Gram pięć różnych kobiet. Każda z nich jest mi bliska, pojawiają się uczucia, które dotyczyły mnie w przeszłości. Dziś mogę je w sobie znowu odnaleźć – mówi Ilona Zgiet.

– Sztuka powinna zadawać niewygodne pytania, skłaniać do refleksji – dodaje Matylda Damięcka. – Chodzi nam o to, by widz wychodząc z teatru powinien zacząć analizować swoje życie.

Premiera spektaklu Sceny InVitro „Ponowne zjednoczenie Korei” w niedzielę, 26 marca. Ponownie na scenie Sali Widowiskowej Centrum Kultury (ul. Peowiaków 12) 27 i 28 marca o godz. 20. Bilety 30/40 zł.

 

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna