Teatr

Reportaż dał szansę, żeby dotknąć istoty rzeczy. "Diabeł i tabliczka czekolady" w Teatrze Osterwy

Dodano: 31 marca 2017, 15:03

Na deski Teatru Osterwy wchodzi spektakl „Diabeł i tabliczka czekolady” oparty na głośnym zbiorze reportaży Pawła P. Reszki, uznanym za najlepszy reportaż literacki 2015 roku. Jego teksty, wcześniej publikowane w „Wyborczej” wzbudziły podziw, szacunek, sprzeciw i falę hejtu. Teraz wzruszające, zagadkowe i straszne historie ludzi, wyrzuconych na margines zobaczymy na scenie. Rozmowa z Pawłem P. Reszką, reporterem z lubelskiej Gazety Wyborczej, laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za książkę „Diabeł i tabliczka czekolady”.

• W piątek, 31 marca, prapremiera spektaklu na podstawie twoich reportaży. Zanim opowiemy o niektórych, powiedz skąd w tobie tyle pasji dla reportażu. I takie wyczulenie na losy ludzi?

- Pomijając cechy charakterologiczne i ciekawość świata, które powinien mieć dziennikarz i reporter, praca dziennikarza newsowego w Gazecie Wyborczej pozostawiała we mnie poczucie niedosytu. Czułem, że są tematy, gdzie trzeba wejść głębiej - i reportaż dał mi taką szansę, żeby dotknąć istoty rzeczy, zbliżyć się do bohatera i zrozumieć go.

• Pamiętasz ten pierwszy reportaż?

- To był tekst, który ukazał się w 2002 roku. Reportaż o chłopaku, który nieoczekiwanie odkrył u siebie dar wizji.

• Skąd wynalazłeś bohatera?

- Pisałem pracę magisterską o życiu codziennym w Lublinie podczas okupacji austrowęgierskiej. Wertowałem stare gazety, w których było sporo ciekawych informacji. Zupełnie przypadkowo trafiłem na historię z 1928 roku, z Zamościa. Oto pewnej nocy pomocnik kowala wstąpił na rzeźbę Matki Boskiej i zaczął wygłaszać kazania do ludzi.

• Jaki był efekt kazań?

- Chłopak uzyskał gigantyczny poklask. Do Michalowa zaczęli przyjeżdżać ludzie z całej Polski. A gazety warszawskie pisały, że objawił się nowy św. Franciszek. Zelektryzowała mnie ta historia. Postanowiłem sprawdzić co z niej zostało i pojechałem tam.

• Co znalazłeś?

- Szukałem krzyża, który postawili mu uczestnicy zgromadzeń. Krzyża na pamiątkę wniebowstąpienia Michałka. Udało mi się go znaleźć. Stał zapomniany w jakiś chaszczach. Coś po Michałku więc zostało, mimo że lokalny biskup uważał, że to jest zwykły szarlatan.

• Był szarlatanem?

- Owszem. Doszło do zatrzymania Michałka przez policję. Znaleziono dowód. Kiedy nocą Michałek przemawiał, chatę, w której mieszkał rozświetlała łuna. Kiedy policja przeszukała budynek, znalazła latarki. Ojciec Michałka świecił, kiedy syn wygłaszał kazania. A biznes polegał na tym, że zarabiali na sprzedaży zdjęć Michałka, dewocjonaliów. W trakcie zbierania materiału znalazłem grób bohatera mojego reportażu, a nawet odnalazłem jego krewną. Temat tak mnie zafrapował, że chciałem nawet napisać drugi reportaż, bo w okolicy pojawiło się kilku nowych Michałków, ale ówczesny szef Wacław Biały stwierdził, że nie będziemy tyle o wariacie pisać.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 kwietnia 2017 o 14:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wspaniały spektakl, aktorzy reżyser the best. Polecam wszystkim wreszcie mam prawdziwy teatr a nie w kolko tylko zaścianek i prowincja.
Rozwiń
Gość
Gość (31 marca 2017 o 16:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Genuine LBN Story.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna