Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Andrzej Bieńko kandydatem PSL na prezydenta Lublina

Utworzony przez KK, 7 października 2010 o 11:46 Powrót do artykułu
CHŁOPY WŁÓŻTA CZOPY BĄDZTA CUJNE
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Niezły Bolek !!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Zdzichu Podkański ostatnio mówił, że i na konklawe wystartuje przy następnej okazji.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Wierzę, że mu się uda - w Konopnicy Mirosław Ż. dał radę, więć: Poczytaj: Cyrk, a nie wybory Można dopisać do listy wyborców grupę znajomych z sąsiedniej gminy. Trzeba tylko znaleźć kogoś, kto ich przygarnie pod swój dach. Oczywiście tylko na papierze. A potem dowieźć całe towarzystwo do urny. Tak jak w Konopnicy, a także w Kamionce i Puchaczowie. - Niedzielne wybory w naszej gminie to była jedna wielka farsa - złości się Mirosław Michalak, kandydat na wójta Konopnicy. W niedzielę przegrał 268 głosami z Mirosławem Żydkiem. Choć po pierwszej turze prowadził z nim 94 głosami. W ciągu dwóch tygodni elektorat w gminie zwiększył się o prawie 400 osób. Tylu wyborców tuż przed drugą turą, na ich własne życzenie, dopisał do listy głosujących ustępujący wójt Hieronim Gołofit. - Takie jest prawo - ucina. Teresa Bichta, dyrektor lubelskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego: Wójt może dopisać do stałego rejestru wyborców każdego, kto zwróci się do niego z takim wnioskiem - tłumaczy. - Taka osoba musi mieszkać lub przebywać na terenie gminy albo być z nią związana. Nieważne, gdzie jest zameldowana. Związek z gminą uznaniowo rozstrzyga sam wójt. Ten przepis skrzętnie wykorzystali kandydaci na wójta Konopnicy. - Ale ja namawiałem tylko swoich sąsiadów, którzy nie byli zameldowani w naszej gminie - podkreśla Michalak. - A w innych częściach gminy na listach znaleźli się ludzie spoza Konopnicy - dodaje przegrany. I wskazuje na Radawiec, gdzie mieszka zwycięzca wyborów Mirosław Żydek. Wątpliwości mają też członkowie komisji wyborczej w Radawcu. - Chodzi o samotnie mieszkającą 85-letnią kobietę. Między pierwszą a drugą turą do jej adresu zostało dopisanych kilku nowych wyborców. Chyba ośmiu - opowiada Jarosław Walczak. - Do lokalu, w którym pracowałem, kilkakrotnie przyjeżdżał bus. Przywoził całe grupy wyborców dopisanych w ostatniej chwili - mówi Rafał Pradyszczuk, mąż zaufania w komisji w Radawcu. Co na to zwycięzca II tury w Konopnicy? - Nikogo nie dopisywaliśmy do list, nie woziliśmy żadnym busem - zaprzecza Mirosław Żydek. - Za to osobiście widziałem, że robił to współpracownik Michalaka. I to u mnie, w Radawcu. Sztab Michalaka zapowiada złożenie protestu wyborczego. - Wtedy sprawą zajmie się sąd - mówi Andrzej Ślaski, komisarz wyborczy w Lublinie.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Chłopy pomogą: Poczytaj: Koledze bym nie pomógł? Jan Czubak z PSL wystartował do Rady Powiatu w gminie Jastków, przegrał wybory w pierwszej turze, po czym razem z rodziną formalnie, czyli na czas głosowania, przeniósł się do sąsiedniej gminy Konopnica. I tam zagłosował w drugiej turze. Wójtem Konopnicy został jego partyjny kolega Mirosław Żydek, dzięki czemu Czubak jednak do rady wszedł. Jak to możliwe? Po wyborze na wójta Żydek musiał zrzec się mandatu w radzie. A że pod względem liczby zdobytych głosów Czubak był następny na liście, to on wszedł na miejsce Żydka. Tego samego, na którego po przenosinach Czubak mógł zagłosować w drugiej turze wyborów. - A co się pan dziwi? To jest sąsiednia gmina, z którą nas wiele łączy. Zięć mojego brata ma tam działkę. Moja rodzina w przyszłości też będzie tam mieszkać - wyjaśnia Jan Czubak. - Poza tym, bardzo dobrze znam Mirosława Żydka. Takiego wójta życzyłbym każdemu. Czemu miałem nie pomóc koledze, skoro pozwala na to ordynacja wyborcza? Razem z Janem Czubakiem do Konopnicy na drugą turę wyborów przenieśli się jego krewni. Wszyscy na co dzień mieszkają w gminie Jastków. - Rzeczywiście złożyłem wniosek o przeniesienie, ale ostatecznie nie głosowałem - podkreśla Bogdan Czubak. - Zresztą proszę dzwonić do Jana Czubaka. Ja nie mam czasu. Ten twierdzi, że nikogo nie namawiał do głosowania na Żydka. - Sami chcieli. Przecież mogli - ucina. Co na to sam Żydek? - Pana Czubaka znam z Rady Powiatu. Ale nie wiem na kogo i gdzie głosował - powiedział nam Mirosław Żydek, tuż po swoim zaprzysiężeniu na wójta. Obaj są członkami Polskiego Stronnictwa Ludowego. W ostatnich wyborach z listy tej partii do Rady Powiatu startowała również Katarzyna Frankiewicz. Frankiewicz, jak się dowiedzieliśmy, na drugą turę również wpisała się na listę wyborców w Konopnicy. Razem z mężem i rodzicami. Wszyscy na co dzień są zameldowani w gminie Jastków. - Nie pamiętam dokładnie, jak tam było - mówi zmieszany Marcin Frankiewicz, mąż kandydatki. Polskie prawo zezwala na dopisanie do rejestru głosujących tych osób, które są związane z daną gminą, np. pracują albo mieszkają tam, ale nie są zameldowane. W Konopnicy ustępujący wójt Hieronim Gołofit dopisał ok. 300 wyborców. Czy zgodnie z prawem? To bada lubelska prokuratura.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Co nas obchodzą twoje wybory w Konopnicy:))))
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jo mu ufam, uff, uff, uff ... PSL jest OK! Poczytaj: Spór między wójtem i sąsiadem REGION Mieszkańcy gminy Konopnica podejrzewają, że ich wójt zagarnął działkę po jednym ze swoich sąsiadów. Miał przy tym wykorzystać wpływy swojego ojca, przewodniczącego Rady Gminy. Poprzedni właściciel skierował do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Wójt nie chce komentować doniesienia. To prywatne, sąsiedzkie sprawy, a ja jestem prawowitym właścicielem działki twierdzi Mirosław Żydek (PSL), [/b]wójt gminy Konopnica. Za czasów poprzedniego wójta Hieronima Gołofita w Urzędzie Gminy pracowała osoba, która miała się zajmować namierzaniem? ludzi bez spadkobierców, mających działki w naszej gminie mówi zastrzegający anonimowość mieszkaniec gminy. Jedną z nich był sąsiad wójta. Jego działkę, przy pomocy Mariana Żydka, przewodniczącego Rady Gminy Konopnica, wypisano z ewidencji. Potem się okazało, że syn przewodniczącego, obecny wójt Mirosław Żydek (PSL), wystąpił o nabycie do niej praw i uzyskał zgodę. Jak ustaliliśmy, sąsiad wójta zgłosił do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. W Urzędzie Gminy była w tej sprawie policja. Funkcjonariusze kserowali dokumenty, które mają być wykorzystane w postępowaniu przygotowawczym. To prawda, mieli zabezpieczyć dowody, ale nie wiem po co potwierdza Mirosław Żydek. Nie chciałbym komentować całej sytuacji, bo uważam, że są to sprawy sąsiedzkie, czysto prywatne. To, że jestem wójtem, nie ma najmniejszego znaczenia. Mogę tylko powiedzieć, że mój sąsiad to osoba, która pokłóciła się już ze wszystkimi w okolicy. Poprzednim właścicielem działki był nie kto inny jak mój ojciec. Sąsiad miał jedynie wpis w hipotece, który powstał przez przeoczenie prawników. Kiedy kupuje się działkę, należy odnotować ten fakt zarówno przy kupującym, jak i przy poprzednim właścicielu. Tego nie zrobiono, ale niezawisły sąd już skorygował błąd. Ojciec przekazał mi gospodarstwo, a działka stała się moją własnością. Kto ma rację w sporze rozstrzygnie prokuratura. Rzeczywiście, była wizyta funkcjonariuszy policji w Urzędzie Gminy Konopnica mówi sierż. Anna Smarzak z KWP w Lublinie. Dowody w sprawie zbierała komenda w Bełżycach.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
gostek, nie trolluj nie na temat, Bienko kandyduje na prezydenta L:ublina, a ty smrodzisz o Konopnicy. Jak bedzie artykuł o twojej wsi, to bedziesz puszczal swoje bąki,a stąd albo spadaj, albo pisz na temat. Andrzej masz mój głos!!! Nie dość, ze to najmlodszy ze wszystkich kandydatów, to na dodatek Bienko jest jedynym, który MIESZKA w Lublinie ( nie np. w Konopnicy ))))))))))))))))))))
Zaloguj się, aby oddać głos
0
BIEŃKO jest OK
Zaloguj się, aby oddać głos
0
wacek napisał:
gostek, nie trolluj nie na temat, Bienko kandyduje na prezydenta L:ublina, a ty smrodzisz o Konopnicy. Jak bedzie artykuł o twojej wsi, to bedziesz puszczal swoje bąki,a stąd albo spadaj, albo pisz na temat. Andrzej masz mój głos!!! Nie dość, ze to najmlodszy ze wszystkich kandydatów, to na dodatek Bienko jest jedynym, który MIESZKA w Lublinie ( nie np. w Konopnicy ))))))))))))))))))))
Dobre to: Skoro najmłodszy to najlepszy i na dodatek mieszka w Lublinie - proponuję - znajdżmy kandydata w przedszkolu w centrum Lublina. Będzie najlepszy. Przedszkolaki na wybory!!! Pozdrów Andrzejka na najbliższym zjeżdzie OSP Konopnica, wszak widzę, że to twój kolega drogi Wacku, Wacusiu czy jak Cię tam zwał!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
BIEŃKO JEST OK i basta, jedyny spoza układów: Rzeczpospolita: Rodzinna agencja Grzegorz Wojciechowski, brat wicemarszałka Sejmu Janusza Wojciechowskiego z PSL, został kierownikiem oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rawie Mazowieckiej. Wicemarszałek potwierdził to w niedzielę Radiu Zet, podkreślając, że ?nie udzielał bratu żadnej rekomendacji na to stanowisko, a jego kandydatura została zgłoszona przez starostę rawskiego?. Pytany, czy nie obawia się oskarżeń o nepotyzm, czyli promowanie członków własnej rodziny na ważne stanowiska, powtórzył, że nie odgrywał żadnej roli w zatrudnieniu brata. ?Rzeczpospolita? wielokrotnie pisała o upartyjnianiu ARiMR i podziale kierowniczych stanowisk w wojewódzkich i powiatowych oddziałach agencji między działaczy PSL i SLD. Sami ludowcy potwierdzali nam, że istniała w tej sprawie umowa z Sojuszem, a układ ten miała legitymować komisja konkursowa. W sobotę informowaliśmy, że w podkarpackim oddziale ARiMR od kilku tygodni pracuje Ewa Bentkowska, pierwsza żona Witolda Bentkowskiego, brata prezesa agencji - Aleksandra Bentkowskiego. W Nisku zastępcą kierownika została Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba, asystenta prezesa Bentkowskiego. W Podkarpackiem większość powiatowych kierowników ARiMR to działacze SLD i PSL. M.in. w Leżajsku oddziałem ARiMR kieruje Stanisław Lemiech, szef powiatowych struktur SLD, a w Kolbuszowej - Jan Gorzelak, przewodniczący Sojuszu w tym mieście. W oddziale lubelskim wicedyrektorem ds. SAPARD został historyk Krzysztof Podkański, syn Zdzisława Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Drugim zastępcą dyrektora, odpowiedzialnym za system identyfikacji i rejestracji zwierząt, został Andrzej Bieńko, prezes PSL w Lublinie, a biurem obsługi wniosków Wspólnej Polityki Rolnej w Lublinie kieruje Adam Rychliczek, były wójt, starosta i senator PSL z Chełma. W lubelskim oddziale zatrudniono także 26-letniego Michała Osika, syna lubelskiego posła SLD Wiktora Osika. Podobne upartyjnienie ARiMR występuje w całym kraju. W trzech oddziałach: podkarpackim, lubelskim i pomorskim trwa obecnie kontrola audytorów. Tymczasem prezes ARiMR Aleksander Bentkowski od kilku tygodni powtarza, że wszystkie stanowiska w agencji obsadzone zostały przez fachowców w drodze konkursu i nikt nie zadawał kandydatom pytań o przynależność partyjną czy związkową. W miniony piątek głos zabrał Leszek Miller. Powiedział, że nie jest zaniepokojony sytuacją w agencji i że nie wie, by Komisja Europejska skierowała do polskiego rządu list z prośbą o wytłumaczenie zmian kadrowych. O tym że Bruksela czeka na wyjaśnienia, pisaliśmy w miniony czwartek.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
zielony napisał:
BIEŃKO JEST OK i basta, jedyny spoza układów: Rzeczpospolita: Rodzinna agencja Grzegorz Wojciechowski, brat wicemarszałka Sejmu Janusza Wojciechowskiego z PSL, został kierownikiem oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rawie Mazowieckiej. Wicemarszałek potwierdził to w niedzielę Radiu Zet, podkreślając, że ?nie udzielał bratu żadnej rekomendacji na to stanowisko, a jego kandydatura została zgłoszona przez starostę rawskiego?. Pytany, czy nie obawia się oskarżeń o nepotyzm, czyli promowanie członków własnej rodziny na ważne stanowiska, powtórzył, że nie odgrywał żadnej roli w zatrudnieniu brata. ?Rzeczpospolita? wielokrotnie pisała o upartyjnianiu ARiMR i podziale kierowniczych stanowisk w wojewódzkich i powiatowych oddziałach agencji między działaczy PSL i SLD. Sami ludowcy potwierdzali nam, że istniała w tej sprawie umowa z Sojuszem, a układ ten miała legitymować komisja konkursowa. W sobotę informowaliśmy, że w podkarpackim oddziale ARiMR od kilku tygodni pracuje Ewa Bentkowska, pierwsza żona Witolda Bentkowskiego, brata prezesa agencji - Aleksandra Bentkowskiego. W Nisku zastępcą kierownika została Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba, asystenta prezesa Bentkowskiego. W Podkarpackiem większość powiatowych kierowników ARiMR to działacze SLD i PSL. M.in. w Leżajsku oddziałem ARiMR kieruje Stanisław Lemiech, szef powiatowych struktur SLD, a w Kolbuszowej - Jan Gorzelak, przewodniczący Sojuszu w tym mieście. W oddziale lubelskim wicedyrektorem ds. SAPARD został historyk Krzysztof Podkański, syn Zdzisława Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Drugim zastępcą dyrektora, odpowiedzialnym za system identyfikacji i rejestracji zwierząt, został Andrzej Bieńko, prezes PSL w Lublinie, a biurem obsługi wniosków Wspólnej Polityki Rolnej w Lublinie kieruje Adam Rychliczek, były wójt, starosta i senator PSL z Chełma. W lubelskim oddziale zatrudniono także 26-letniego Michała Osika, syna lubelskiego posła SLD Wiktora Osika. Podobne upartyjnienie ARiMR występuje w całym kraju. W trzech oddziałach: podkarpackim, lubelskim i pomorskim trwa obecnie kontrola audytorów. Tymczasem prezes ARiMR Aleksander Bentkowski od kilku tygodni powtarza, że wszystkie stanowiska w agencji obsadzone zostały przez fachowców w drodze konkursu i nikt nie zadawał kandydatom pytań o przynależność partyjną czy związkową. W miniony piątek głos zabrał Leszek Miller. Powiedział, że nie jest zaniepokojony sytuacją w agencji i że nie wie, by Komisja Europejska skierowała do polskiego rządu list z prośbą o wytłumaczenie zmian kadrowych. O tym że Bruksela czeka na wyjaśnienia, pisaliśmy w miniony czwartek.
TY ZIELONY CO ZA STAROCIA WYCIĄGASZ, WIĘCEJ STARANNOŚCI: Czystki czy powrót fachowców Karol Manys , Mariusz Kowalewski 04-02-2008, ostatnia aktualizacja 05-02-2008 02:39 Jednego dnia odwołano kilkanaście osób z centrali i oddziałów regionalnych w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Potraktowano mnie jak śmiecia. Byłem na urlopie, kiedy otrzymałem SMS z informacją, że wpłynął faks z moim odwołaniem. Do dziś go nie widziałem ? mówi Waldemar Sekściński, były dyrektor ARiMR w Olsztynie. Razem z nim pracę straciło kilkunastu kierowników, w tym dwóch wiceprezesów. Odwołano też 10 z 16 szefów biur regionalnych. Na miejsce odwołanych urzędników nowi mieli być wybierani w drodze konkursów. Ale te okazują się fikcją. Nowy szef agencji Dariusz Wojtasik już zaczął powoływać nowych dyrektorów, choć termin nadsyłania zgłoszeń do konkursów mija dopiero 8 lutego. W piątek nominacje dostali szefowie oddziałów w Olsztynie i Lublinie. ? Konkursy powinny być przeprowadzone do końca, ale to, że zostały przerwane, nie jest niczym dziwnym ? mówi Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL. ? Agencja może od nich odstąpić. Szefem warmińsko?mazurskiego oddziału została Jolanta Marozas, była działaczka SKL. Według naszych informacji za jej kandydaturą osobiście się wstawiał Sławomir Rybicki, poseł PO z Olsztyna, w przeszłości działacz SKL. W Lublinie dyrektorem został szef miejscowego PSL Andrzej Bieńko. To dobry znajomy Waldemara Pawlaka. ? Na miejsca urzędników odwołanych z centrali wracają też ludzie Wojciecha Olejniczaka ? mówi "Rz" jeden z urzędników. Wiceprezesem agencji została Zofia Szalczyk. Kiedy ministrem rolnictwa był Wojciech Olejniczak, była szefową wielkopolskiego oddziału ARiMR. Według nieoficjalnych informacji motorem zmian jest Przemysław Litwiniuk, szef gabinetu politycznego ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Litwiniuk pracował w departamencie kadr, kiedy rządziła lewica, a prezesem agencji był Wojciech Pomajda. ? To bardzo sprawny urzędnik ? mówi o nim Pomajda, obecnie poseł LiD i wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa. ? Można się tylko cieszyć, że do agencji wracają doświadczeni fachowcy. To są ludzie sprawdzeni w boju, którzy dobrze sobie radzili. Zmiany w ARiMR, która zajmuje się wypłatą wielomilionowych dopłat dla rolników, irytują działaczy PiS. ? Otwarcie na LiD jest co najmniej zastanawiające ? mówi Krzysztof Jurgiel, wiceszef komisji rolnictwa. Inni politycy mówią wprost, że nominacje w agencji to ukłon koalicji w kierunku lewicy obliczony na pozyskanie jej do współpracy przy obalaniu prezydenckich wet. ? To złośliwości ? odrzuca te spekulacje Przemysław Litwiniuk. ? Zmiany mają tylko jeden cel. Uchronić agencję przed kompletną zapaścią i katastrofą. To wymaga nadzwyczajnych działań. Nie ma tu żadnego drugiego polityczne dna.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
http://www.prezydentlublina.com/ - wszystko jasne
Zaloguj się, aby oddać głos
0
trzymam kciuki za p.Andrzeja-to najlepszy z kandydatów!Zyczę powodzenia
Zaloguj się, aby oddać głos
0
obiektywna napisał:
trzymam kciuki za p.Andrzeja-to najlepszy z kandydatów!Zyczę powodzenia
Zagłosuję tylko na tego kandydata, który zadeklaruje zdecydowanie zmiany personalne w Urzędzie Miejskim i ZNK (Zarząd Nieruchomości Komunalnych). Po tylu skandalicznych kompromitacjach p. Lipińskiej, Łacka itp. zmiany i dymisje są niezbędne. Jak na razie, to broją i szydzą z mieszkańców Lublina.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
anty zielony napisał:
TY ZIELONY CO ZA STAROCIA WYCIĄGASZ, WIĘCEJ STARANNOŚCI: Czystki czy powrót fachowców Karol Manys , Mariusz Kowalewski 04-02-2008, ostatnia aktualizacja 05-02-2008 02:39 Jednego dnia odwołano kilkanaście osób z centrali i oddziałów regionalnych w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Potraktowano mnie jak śmiecia. Byłem na urlopie, kiedy otrzymałem SMS z informacją, że wpłynął faks z moim odwołaniem. Do dziś go nie widziałem ? mówi Waldemar Sekściński, były dyrektor ARiMR w Olsztynie. Razem z nim pracę straciło kilkunastu kierowników, w tym dwóch wiceprezesów. Odwołano też 10 z 16 szefów biur regionalnych. Na miejsce odwołanych urzędników nowi mieli być wybierani w drodze konkursów. Ale te okazują się fikcją. Nowy szef agencji Dariusz Wojtasik już zaczął powoływać nowych dyrektorów, choć termin nadsyłania zgłoszeń do konkursów mija dopiero 8 lutego. W piątek nominacje dostali szefowie oddziałów w Olsztynie i Lublinie. ? Konkursy powinny być przeprowadzone do końca, ale to, że zostały przerwane, nie jest niczym dziwnym ? mówi Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL. ? Agencja może od nich odstąpić. Szefem warmińsko?mazurskiego oddziału została Jolanta Marozas, była działaczka SKL. Według naszych informacji za jej kandydaturą osobiście się wstawiał Sławomir Rybicki, poseł PO z Olsztyna, w przeszłości działacz SKL. W Lublinie dyrektorem został szef miejscowego PSL Andrzej Bieńko. To dobry znajomy Waldemara Pawlaka. ? Na miejsca urzędników odwołanych z centrali wracają też ludzie Wojciecha Olejniczaka ? mówi "Rz" jeden z urzędników. Wiceprezesem agencji została Zofia Szalczyk. Kiedy ministrem rolnictwa był Wojciech Olejniczak, była szefową wielkopolskiego oddziału ARiMR. Według nieoficjalnych informacji motorem zmian jest Przemysław Litwiniuk, szef gabinetu politycznego ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Litwiniuk pracował w departamencie kadr, kiedy rządziła lewica, a prezesem agencji był Wojciech Pomajda. ? To bardzo sprawny urzędnik ? mówi o nim Pomajda, obecnie poseł LiD i wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa. ? Można się tylko cieszyć, że do agencji wracają doświadczeni fachowcy. To są ludzie sprawdzeni w boju, którzy dobrze sobie radzili. Zmiany w ARiMR, która zajmuje się wypłatą wielomilionowych dopłat dla rolników, irytują działaczy PiS. ? Otwarcie na LiD jest co najmniej zastanawiające ? mówi Krzysztof Jurgiel, wiceszef komisji rolnictwa. Inni politycy mówią wprost, że nominacje w agencji to ukłon koalicji w kierunku lewicy obliczony na pozyskanie jej do współpracy przy obalaniu prezydenckich wet. ? To złośliwości ? odrzuca te spekulacje Przemysław Litwiniuk. ? Zmiany mają tylko jeden cel. Uchronić agencję przed kompletną zapaścią i katastrofą. To wymaga nadzwyczajnych działań. Nie ma tu żadnego drugiego polityczne dna.
Precz z partyjniactwem i kolesiostwem, zastopujmy układy, STOP dla PSLu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
[quote name='wkurzony' date='08 październik 2010 - 16:28 ' timestamp='1286548080' post='358714'] Precz z partyjniactwem i kolesiostwem, zastopujmy układy, STOP dla PSLu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z tym stop dla PSLu to naprawdę się mylisz. Podłapałeś hasło i nie wiadomo dlaczego je powtarzasz. Sam nie wymyślisz nic nowego. Przecież to PSL trzyma województwo w spokoju i daje szansę na jego rozwój. Pokaż mi niekompetentnych ludzi z PSL?. To fachowcy. Popieram twe hasło - precz z partyjniactwem i kolesiostwem. Piszesz tak, ponieważ jesteś ciągle w smutku po zwolnieniu. Widać, że niewielką masz wiedzę, prawdziwi fachowcy nie płaczą. Czy tak chcesz kolego odreagować? Przecież Ty sam przecież zostałeś zainstalowany na miejsce kolegi, którego PIS usunął bez podawania racji. PIS dobrze wiedział, kadry to podstawa utrzymania się, z braku kadry zatrudniał nawet całkowitych nieuków. Nie ważne że województwo traci. Tak robiono z myślą, że jutro się nauczą. Niestety do dziś nie zrobili postępów. A ktoś musi za nich pracę wykonać. Widzieliśmy takich przy lubelskim Marszałku Zdrojkowskim, mało wiedzy, strach przed podjęciem każdej decyzji, niepodejmowanie decyzji, za to pyszałkowate zachowania. Z kandydatów na prezydenta LUBLINA jawi się jeden co może spełnić oczekiwania - to ANDRZEJ BIEŃKO, nie ma żadnych zobowiązań do poprzedniego układu i wie co zrobić. Naturalnie Ci co już w lubelskim ratuszu byli zrobią wszystko by nowego nie wpuścić. POWODZENIA PANIE BIEŃKO.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Genialny pomysł weterynarz na prezydenta. Wszystkich wymieni, i obsadzi cała swoja rodzinną wiochę na posadach. PSL to jak klawisz nasz i wasz - nic twórczego i mądrego. Ale tłuki w tym Lublinie, już macie < 400 tys wiochę mało wam?. Wybierzcie bezpatryjnego fachowca bo wam kiedyś dzieci dupę skopią.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dobry kandydat, przynajmniej młodszy od "dziadków", z Lublina i zna problemy województwa.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
[quote ] Z kandydatów na prezydenta LUBLINA jawi się jeden co może spełnić oczekiwania - to ANDRZEJ BIEŃKO, nie ma żadnych zobowiązań do poprzedniego układu i wie co zrobić. Naturalnie Ci co już w lubelskim ratuszu byli zrobią wszystko by nowego nie wpuścić. POWODZENIA PANIE BIEŃKO. [/quote] Ciekawe CZYJE oczekiwania pan Bieńko będzie spełniał? środowisk naukowych? związanych z kulturą? a może zajmie się tysiącami mieszkańców, którzy nie mają za co żyć i za co wychować dzieci? a może przeprowadzi tu gigantyczne inwestycje? Jest wizjonerem i opowie o tym czy zwykłym wieśniakiem, który dojeżdża do pracy do Lublina a hektary - heeeen.. za Bugiem.. Jedno jest pewne w Ratuszu WIELE się zmieni jak Bieńko wygra:)
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Strona 1 z 2

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: