Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Praktyki studenckie na całym świecie z AIESEC

Utworzony przez absolwent UMCS-u, 12 października 2010 o 22:55 Powrót do artykułu
I co z tego, że są organizowane praktyki na uczelni, skoro po studiach i tak nie można pracy znaleźć w Lublinie, a ci co szukają, zwykle w ogłoszeniach widzą,że pracodawcy poszukują ludzi już z doświadczeniem w pracy? I co ma biedny student po studiach dziennych powiedzieć? Gdzie ma się załapać? Na telemarketera, gdzie jeśli wypłacą ci pieniądze za umowę-zlecenie, to bardzo małe, a potem-po umowie podziękują. Albo praca przedstawiciela handlowego (np. takie DSA SA, jak ktoś nie wie, to jest to wciskanie ludziom funduszy OFE Axa na siłę albo sposobami, żeby cieszyć się podpisaniem umowy, z klienta, którego bazę się tworzy samemu od podstaw, a do klientów jeździ własnym samochodem, za własne paliwo i umawia za własne pieniądze, a dostaje się pracę na umowę-zlecenie w ramach działalności akwizytora). Ja się pytam po co te praktyki, skoro pracodawcy tylko wykorzystają studenta, a po studiach ten sam dyrektor firmy, który podpisywał się pod praktyką powie: "Przykro nam, nie mamy już miejsc pracy dla Pana." Albo: "Niestety nie ma Pan wymaganego okresu doświadczenia w pracy. Spróbuje Pan gdzie indziej." Tylko k****a, gdzie!? Skoro za każdym razem taki scenariusz się pojawia?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Niestety to prawda. Praktyki są po to, żeby wypełnić program zajęć na studiach i wymagania ministerstwa edukacji co do odbycia praktyk. Po co ludziom praktyki, skoro nawet nie dopuszczają młodego człowieka do systemu w jakimś urzędzie, bo ma robić tylko taką papierkową robotę, której się nikomu innemu nie chce już robić. A potem wielce wymagania: wykształcenie wyższe, paroletnie doświadczenie, biegła znajomość takiego i srakiego programu komputerowego, który nie jest nigdzie indziej dostępny niż w danym urzędzie, albo jeśli można dostać z trudem w internecie to w kilkudniowej wersji demo z bardzo ograniczoną funkcjonalnością... Wracając do tematu praktyk, osobom wykazującym się, powinni sami proponować podpisanie umowy o pracę choćby na czas określony po ukończeniu praktyk albo stażu. Jednak nie, wolą kopnąć studenta w dupę, cieszyć się z odwalonej pracy i wcisnąć na swoje stanowisko jakiegoś krewnego, który potem sobie przez pół dnia będzie w urzędzie (np. urzędzie pracy) chodził od pokoju do pokoju na ploty, pił kawusię i przyjmował telefony od znajomych zamiast petentów... Ten cały system jest do d_u_p_y...
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Heh, dobre
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: