Hej, dzisiaj zdałam egzamin na prawo jazdy kat. B. Wiem, że jest zazwyczaj duży problem z wyborem odpowiedniego ośrodka do nauki jazdy. W Lublinie jest cała masa takich ośrodków. Ja najpierw zapisałam się na kurs do PZMot na ul Prusa, bo sądziłam że skoro kurs należy do jednego z droższych to pewnie jest utrzymany na odpowiednim poziomie. Niestety teraz już nie mogę tak powiedzieć, jest to duży ośrodek i przypuszczam, że instruktorom nie zależy na prestiżu firmy, czy wogóle na zdawalności. Nie chciałabym być niesprawiedliwa, ale takie właśnie odniosłam wrażenie. Miałam kilku instruktorów. Nikt nie brał pod uwagę tego z kim chcę jeździć. Tzn. zapisywałam się do pana X, a później przychodził Pan Y. Instruktorzy spóźniali się - czasami stałam i czekałam pod budynkiem ośrodka po 10 min, a instruktor jak się okazało siedział w budynku i pił kawkę. Innymi razy przychodził, dawał mi kluczyki i kazał jeździć po łuku w tej i z powrotem samej (15 min.), a on szedł do budynku na kawę. Przez co oczywiście traciłam na czasie przeznaczonym do jazdy po mieście. A szczytem było obmacywanie mnie przez jednego z instruktorów!!! Z kolei innego zbytnio ponosiły nerwy, więc bałam się o cokolwiek spytać. Ten sam pan przed każdym egzaminem (oblałam 3 razy) uświadamiał mnie że jestem totalnie nieprzygotowana. Dwa razy w czasie jazdy mało co się nie popłakałam. Po trzecim egzaminie był obowiązek wykupienia jazd doszkalających, więc zapisałam się do swojego PZM. Po 5 godzinach instruktor dalej sądził że muszę jeszcze ćwiczyć i potrzebnego zaświadczenia nie wydał. W takim razie zapisałam się do innego ośrodka w Lublinie, który wybrałam po przejrzeniu rankingów lubelskich szkół jazdy. Wyjeździłam 7 godzin i zdałam!!!!! Ponadto egzaminator w WORDzie pochwalił mnie że świetnie radzę sobie za kierownicą... Cud?! Czy może to zasługa instruktora z nowego ośrodka, któremu co najważniejsze ZALEŻAŁO na kursancie...
Zaloguj się, aby oddać głos
0