ROZCZAROWANI W KOZŁÓWCE.   Kiedy dowiedzieliśmy się o grze terenowej z szukaniem skarbu pomyśleliśmy że to świetny pomysł i zaangażowaliśmy się rodzinnie. Udało nam się rozwiązać wszystkie zagadki i mimo kiepskiej pogody ruszyliśmy do Kozłówki. Odnaleźliśmy "skarb" brnąc w deszczu, wśród komarów. Nie narzekam bo przecież szukanie skarbu wymaga poświęcenia.... ta myśl i nadzieja na nagrodę przyświecała szczególnie dzieciom. Kiedy zgłosiliśmy się po odbiór "skarbu" okazała się nim marna widokówka z Kozłówki, której już chyba nikt nie chciał kupić. W drodze powrotnej do domu moje kilkuletnie dziecko dopytywało "Tato gdzie jest ten skarb....?"     Jesteśmy bardzo rozczarowani tym pobytem w Kozłówce. Sam pomysł gry był bardzo ciekawy, pytania i przebieg trasy wymagały zaangażowania. Szkoda, że organizatorów nie stać było na przygotowania równie ciekawych nagród, chociażby książek, albumów o Kozłówce albo przynajmniej biletu do muzeum....
Zaloguj się, aby oddać głos
0