Ubiegłoroczne spotkanie w Nowym Sączu piłkarze radzyńskich Orląt z pewnością zapamiętali na długo. 92. minuta, strzał Dawida Floriana, porażka 1:2 - chyba nikt nie życzy sobie właśnie takich zakończeń piłkarskich pojedynków. Dziś niestety obserwatorzy potyczki na tym samym stadionie i pomiędzy tymi samymi zespołami mogli mieć wrażenie, że przeżywają swoiste deja vu, z tą tylko różnicą, że zwycięski gol dla gospodarzy padł cztery minuty wcześniej. Pech, fatum? Takie określenia aż same cisną się na usta, ale są zupełnie pozbawione sensu, a już z pewnością nie nadają się jako komentarz po dzisiejszym spotkaniu. Przyczyna porażki jest jedna - Sandecja była po prostu lepsza w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Remisu nie uratował nawet rozgrywający kapitalne spotkanie Krzysztof Stężała. :(
Zaloguj się, aby oddać głos
0