Pajace a nie sztuka! Takie performance to w latach dziewięćdziesiatych robilismy na trzepakach osiedlowych a w wakacje u babci na łące. Sznurek od wozu zawieszszony miedzy drzewami nad rzeczką, żonglerka pomidorami albo kartoflami, troche gorzej było z ogniem bo ognisko nie gasło nawet o dwunastej(mozna było dostac w dpe ża się nie wróciło o dziesiątej) Mielismy po dziesić, trzynascie lat. Dzieciństwo ma swoje prawa a taki pajac ćwiczy po osiem godzin. Jakby był dobry to by zarabiał w cyrku.
Zaloguj się, aby oddać głos
-1