Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Straszne przeczucia Brunona Schulza

Utworzony przez Alessandro, 17 listopada 2009 o 17:26
Przykro mi to stwierdzić, ale nasz lubelski teatrzyk się nie popisał. Miałem wątpliwości, czy Schulza ktokolwiek zdoła "przełożyć". Po wyjściu ze spektaklu byłem już całkowicie upewniony: NIKT NIGDY NIE ZDOŁA PRZEROBIĆ Schulza na teatrzyk. Przejaskrawiona tępa dosłowność raziła w oczy, zagrywki aktorskie straszne i nie na miejscu w tej klasy dziele jakim jest proza Schulza. Nie rozumiem tylko tych wzniosłych, patetycznych i nadmuchanych pochwał naszego lubelskiego kółka wzajemnej adoracji, które lansuje siebie na kanwie twórczości najgenialniejszego twórcy polskiego... Brakowało magii, czaru, brakowało Bianki! Skoro już poszatkowano zupełnie bezsensownie całe Sklepy, dlaczego nie dodać do tego Wiosny? Brakowało przeciwwagi, ze sceny lała się tandeta, nawet już nie ta Schulzowska - zmityzowana, tylko miałka i nudnawa. Produkcja Hasa nadal bije na głowy całą resztę Schulzoidalnych tworów, w tym ten ostatni, lubelski... Co do tej recenzji powyższej: Aktor grający Józefa ani trochę nie przypominał Brunona, który raz, że był dużo niższy, drobniutki, to do tego nieśmiały w swym sposobie bycia. Prędzej widział bym go skulonego w sobie lub dyskretnie tulącego się w każdy kąt... Po drugie, jak już wspomniałem Schulz byłby pewnie w szoku oglądając partacką i tak wulgarną parodię swego genialnego stylu - stylu dla prawdziwie wrażliwych, do których najwyraźniej nie należy ani pan reżyser, ani szanowni widzowie-recenzenci-członkowie koła wzajemnej adoracji... PS: Przyznaję, zakończenie spektaklu robi wrażenie...
Zaloguj się, aby oddać głos
0
http://perambulator.wrzuta.pl/audio/9QnG1z...brunona_schulza
Zaloguj się, aby oddać głos
0
nie przesadzajmy z tym zaszyciem się w kąt. Jakkolwiek Schulz rzeczywiście był bardzo nieśmiały, nie siedział wszak całe życie w kącie. I Olchawa przypominał go, nawet bardzo. Koniec robi wrażenie, ale całosc również. Jest klimat, poza tym spektakl poskładany jest wyłącznie z cytatów z Schulza, nie ma niczego "naddanego" A że zabrakło Bianki - no cóż, zabrakło też Pana robiącego kupkę w krzakach, Anny Csillag i innych wątków. Po prostu wszystkiego nie sposób umieścic. Taka była wizja reżysera.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: