sobota, 23 maja 2015 r.

"Kuchenne rewolucje” w Hrubieszowie. Gessler zrobiła demolkę w "Magistracie"

Dodano: 29 marca 2013, 13:10
Autor: (pab)

Przewrócony stół, trzaśnięcie drzwiami i trzęsąca się ze złości Magda Gessler. Tak zakończył się program "Kuchenne rewolucje” w hrubieszowskiej restauracji "Magistrat”. – W telewizji nie pokazano prawdy – komentuje właścicielka restauracji.

"Magistrat” to kolejna restauracja z województwa lubelskiego, która wzięła udział w programie telewizyjnym kontrowersyjnej kucharki. W czwartek na antenie TVN obejrzeliśmy efekty jej wizyty. Przed rewolucją Magdy Gessler, lokal zajmował się głównie kuchnią domową i cateringiem. Głównym odbiorcą dla restauracji był miejscowy zakład karny.

Gessler odwiedziła Hrubieszów w grudniu. Nie spodobało jej się to, że w karcie dań "Magistratu” jest tak dużo potraw. Obok kuchni polskiej można było tam znaleźć: gyros, pizzę czy chińszczyznę. Większość dań również Gessler nie posmakowała. – Mielone jak w czasie II wojny światowej, ¾ bułki ¼ mięsa – tak oceniła kotlety.

Porządki Magdy Gessler w kuchni polegały m.in. na rozrzucaniu zbędnych jej zdaniem produktów po podłodze. Pojawił się też pomysł na zmiany – restauracja miała zrezygnować z różnorodności i zacząć serwować dania tradycyjne dla tego regionu, czyli np.: pierogi, barszcz, kwas chlebowy. Do pomocy Gessler zaprzęgła panie z koła gospodyń, które nauczyły ekipę restauracji gotować pierogi. Podczas pokazowej kolacji wszystko wyszło idealnie. Jedzenie smakowało gościom, a Gessler zachwycała się zmianami.

Po 6 tygodniach, podczas drugiej wizyty w "Magistracie” było już zgoła inaczej. Wprawdzie restauracja nie świeciła pustkami, to frekwencja nie zrobiła wrażenia na Gessler. Powód? W karcie dań znalazła potrawy typu fast food, których miało tam nie być. Kiedy zamawiała potrawy wymyślone podczas poprzedniej wizyty, okazało się, że restauracja ich już nie serwuje.

Magda Gessler wybuchła. – Macie odwagę, więc za tą odwagę zapłacicie – stwierdziła, po czym wywróciła stół z potrawami i z trzaśnięciem drzwi opuściła "Magistrat”.

– Coś może komuś nie smakować, ale to nie powód, żeby zachowywać się tak niegrzecznie i arogancko – mówi w rozmowie z nami Justyna Tywoniuk.

Restauratorka tłumaczy, że nie żałuje tego, że zgłosiła się do programu. – Teraz niech klienci sami sprawdzą i zobaczą, że telewizja nie zawsze mówi prawdę – mówi Tywoniuk.

Dlaczego w karcie nie było kilku dań proponowanych przez M. Gessler? – To były jej autorskie pomysły. Prosiliśmy o przepisy i do dziś ich nie dostaliśmy – rozkłada ręce właścicielka "Magistratu”.

Dodaje, że dania takie jak pierogi, czy barszcz dalej są serwowane. – Tylko, że na tym nie zarobimy. Do nas przychodzi młodzież, która chce zjeść to, czego nie ma w domu. Od rana sprzedaliśmy już 23 zapiekanki i 7 pizz – mówiła nam w piątek w południe.

Kuchenne rewolucje w Hrubieszowie - zobacz odcinek w \"Magistracie\" (wideo)

Mandat przed wizytą

Czy to brak zmian w restauracji tak zdenerwowało Magdę Gessler? Mieszkańcy Hrubieszowa podejrzewają, że wpływ mogła mieć też przygoda, którą opisywaliśmy w lutym. W drodze na drugą wizytę w "Magistracie” kierowca ekipy Magdy Gessler jechał w terenie zabudowanym z prędkością 192 km/h i wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej policyjne sreberko. – Dostał 500 zł mandatu i 15 punktów karnych – mówiła nam Edyta Krystkowiak z policji w Hrubieszowie.
Czytaj więcej o:
0 komentarzy
Skomentuj
Na czas ciszy wyborczej wyłączyliśmy możliwość
komentowania na naszym forum. Zapraszamy do dyskusji po zakończeniu ciszy wyborczej.
Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje