Koncerty

„Scena eksperymentalna” w Ogrodzie Saskim

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2008, 17:11

Podczas występu pierwszego zespołu muszla koncertowa będzie wyglądała jak sklep z zabawkami.

Członkowie drugiej grupy swoją natchnioną muzyką i postawą plecami do widowni sprawią, że poczujemy się jak w świątyni, w której właśnie odprawiana jest jakaś umuzyczniona msza. Na koniec obiekt zamieni się w kino.

Takiego nagromadzenia oryginalnych artystów, przedziwnych instrumentów i niebanalnej sztuki, jakie zapowiadane jest na sobotę, chyba jeszcze w muszli koncertowej nie było. Włącznie z dotychczasowymi odsłonami cyklu "Scena eksperymentalna”.

Kiedy ze swoim instrumentarium rozłożą się Małe Instrumenty, słuchacze będą mieli prawo spodziewać się, że za chwilę na scenę wejdą przedszkolaki i będą hałasować. To dlatego, że na wyposażeniu wrocławskiej grupy są głównie drobne i dziwne przedmioty wydające dźwięki.

Instrumenty zabawki: akordeoniki, bębenki, cymbałki, pianinka, grzechotki, piszczałki, plastikowe gitarki i trąbeczki. Takie obiekty jak młynki, bączki i kąpielowe kaczuszki.

Egzotyczne perkusjonalia i chordofony. Także instrumenty kurioza, np. muzyczne rękawiczki elektroniczne, łączące w sobie tandetny keyboard z bezprzewodową technologią przesyłania sygnału.

Za wszystkie te dziwactwa chwyci sześciu dorosłych mężczyzn, poszukujących niebanalnych brzmień, harmonii i barw. Muzycy ci nie uznają konserwatywnych pojęć błędu i dobrego smaku. W swoim graniu łączą awangardę, jazz, klasykę i pop.

A wykonują między innymi własne opracowania utworów Juliana Józefa Antonisza, skomponowanych przez niego do reżyserowanych przez siebie filmów. Jego muzyka, czerpiąca z estetyki amatorskich orkiestr dętych i wiejskiego folkloru, stanowi doskonałe tworzywo dla zespołu posługującego się takim zjawiskowym instrumentarium.

Oryginalne - w tym wypadku głównie etniczne - instrumenty, a także jazzową improwizację i eksperymenty brzmieniowe, stosuje w swoim muzykowaniu także łódzka psychodeliczna grupa Puch.

Ale najbardziej zjawiskowa w jej występach jest prezencja muzyków. Siedzą albo stoją oni tyłem do publiczności w półmroku. Tłumaczą to tym, że nie chcą być ważni dla widzów jako postacie. Że chcą oddać całe pole muzyce i wizualizacjom.

O obrazy podczas lubelskiego koncertu Puchu zadba aż dwóch wizualizatorów: Krzysztof Owczarek i Remigiusz Wojaczek.

Na koniec tego wydania "Sceny eksperymentalnej” pokazane zostaną animowane filmy Juliana Józefa Antonisza: "Jak działa jamniczek”, "Strachy na lachy”, "Jak nauka wyszła z lasu”, "Jak to się dzieje, pyta Agnisia, że na ekranie widzimy misia”, "Światło w tunelu”, "Polska Kronika Non-Camerowa”, "Dziadowski blues non camera, czyli nogami do przodu”, "...te wspaniałe bąbelki w tych pulsujących limfocytach” i "Ostry film zaangażowany. Non camera”. Reżyser stworzył je przy użyciu maszyn własnego pomysłu i konstrukcji.

Początek sobotniego maratonu artystycznego o godz. 20. Wstęp bezpłatny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna