Recenzje książek

Bartek Sabela, "Wszystkie ziarna piasku"

Dodano: 22 lutego 2016, 11:59

Sahara Zachodnia. Nazwa brzmi co najwyżej jak określenie geograficznego położenia jednej z części pustyni. Ale z dala od pierwszych stron gazet, z dala od jakichkolwiek doniesień medialnych toczy się dramat narodu pozbawionego państwa.

Tropem tym wyruszył polski pisarz i podróżnik Bartek Sabela. Najpierw do Maroka. A potem do Sahary Zachodniej okupowanej przez Maroko. Dziennikarze nie mają tam wstępu, więc autor przedostał się przez granicę udając turystę, który chce zwiedzić miasto po drugiej stronie – Al-Ujun.

Sahara Zachodnia w okresie kolonialnym pozostawała pod kontrolą Hiszpanii. W 1975 roku, kiedy większość narodów Afryki już zdobyła niepodległość, Hiszpania, Maroko i Mauretania dogadały się co do podziału Sahary Zachodniej. Francja i Stany Zjednoczone poparły taką sytuację tylko dlatego, żeby przypadkiem obok socjalistycznej wówczas Algierii nie powstało państwo sympatyzujące z ZSRR. Saharyjczyków nikt o zdanie nie zapytał. Od tamtego czasu bezustannie walczą o niezależność. 

Dziś Al-Ujun, dawna stolica Sahary Zachodniej, to miasto z żołnierzami na rogu każdej większej ulicy, pilnie strzeżone przed zapędami niepodległościowymi miejscowej ludności. Dlatego Sabela docierając do miasta jako turysta, musi się ukrywać. Gdyby odkryto kim jest naprawdę, szybko zostałby wydalony.

Po co Marokańczykom pustynne tereny Sahary Zachodniej? To kraj bogaty w fosforyty. Złoża, które mogły dać Saharyjczykom bogactwo i niezależność stały się ich przekleństwem, bo przyciągnęły zachłannych sąsiadów. Nagle król Maroka odkrył, że Sahara Zachodnia od wieków należała do jego kraju, a przyłączenie do macierzy będzie jedynie powrotem do naturalnego stanu rzeczy. A, że miejscowej ludności nie udało się do tego łatwo przekonać, Marokańczycy musieli wprowadzić rządy silnej ręki. Napisanie antyrządowego hasła na murze wymaga prawdziwej odwagi, bo może się skończyć pobiciem i więzieniem.

Kraj został dosłownie pokrojony na części poprzedzielane wysokim murem. Każdy zna najdłuższy mur na świecie. A kto zna ten drugi w kolejności? Powstał on właśnie tutaj – ma w sumie aż 2750 kilometrów zbudowanych w zaledwie 8 lat! Za tym murem, za granicą swej ojczyzny, znalazło się około 200 tysięcy uchodźców, którzy musieli uciec do Algierii i zamieszkać w obozach-miastach.

Bartek Sabela z reporterskim zacięciem nakreśla historyczne tło konfliktu i walki Saharyjczyków o wolność. Idzie też krok dalej. Punktuje i obnaża słabość międzynarodowego systemu mającego z zasady chronić i pomagać narodom – ONZ. Istnieje wprawdzie mandat nadzorujący to co dzieje się w Saharze Zachodniej, ale nie ma on żadnej mocy prawnej. A próby jej nadania są nieskuteczne, bo blokuje je sprzyjająca Maroku Francja. Smutna konstatacja autora jest taka, że „Sahara Zachodnia z punktu widzenia ONZ jawi się jako biała plama, chyba ostatnia na mapie świata.”

Najważniejszym zadaniem reportera jest przekaz – podanie dalej w świat informacji o tym, co zastane. Ale są momenty, kiedy autor wprost pisze, że zamiast aparatu w dłoni, wolałby w niej trzymać kamień. Tak bezsilny się wydaje w zetknięciu z dramatem Saharyjczyków. Nie chce już dokumentować, tylko aktywniej im pomagać.

Grupa mężczyzn rozwija transparent, przebiera się w czerwone kamizelki. Zaczynają klaskać i wykrzykiwać niepodległościowe hasła. Po kilku minutach na miejscu są policjanci, zaczyna się przepychanka, pałkami rozpędzają zgromadzonych. Wszystko to z ukrycia filmuje kamera niezależnej i podziemnie działającej EquipeMedia Sahara. Na YouTube licznik pokazuje, że przez miesiąc filmik obejrzało zaledwie 721 osób. Rzeczywiście można zwątpić. Sabela pisze: „Kamera jest tutaj jak karabin. Kłopot w tym, że filmów z Sahary Zachodniej nikt nie ogląda.” 

Saharyjczycy się jednak nie poddają. Kolejny krótki filmik. Kilka kobiet stoi na ulicy, krzyczą, mają ze sobą transparenty. Podbiegają policjanci po cywilnemu. Brutalnie odpychają kobiety, które upadają na ziemię, zabierają im transparenty. Koniec manifestacji. Ale tak jest niemal codziennie.

I mimo zwątpienia autora w sens reporterskiej pracy, to dzięki niemu, Sahara Zachodnia nie jest tylko geograficznym określeniem części pustyni.

Czytaj więcej o: recenzje książek
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna