Teatr

O miłości. Recenzja spektaklu “Ponowne zjednoczenie Korei”

Dodano: 27 marca 2017, 15:24

Łukasz Witt-Michałowski  <br />
Fot. Natalia Wierzbicka
Łukasz Witt-Michałowski
Fot. Natalia Wierzbicka

Łukasz Witt-Michałowski spowodował w lubelskim teatrze prawdziwe trzęsienie ziemi. Zrobił najlepszy spektakl w Scenie InVitro. Zrobił też spektakl, który wyrwie z letargu i błogostanu inne teatry, poruszy serca widzów do żywego i zachwyci bezkompromisowością. A jak zaboli, to do żywego.

W jednej z najmocniejszych scen prostytutka otuli nagie ciało księdza swoim czerwonym szlafrokiem. Otuli z miłością, choć ksiądz porzuci ją dla nowej kochanki.

“Ponowne zjednoczenie Korei” to kilka krótkich historii o Miłości. Miłości, która najczęściej dawno obumarła i której bohaterowie rozpaczliwie szukają w swoim pustym życiu. Miłości, w której erotyzm jest pragnieniem życia sięgającym aż po śmierć.

W przypadkowym spotkaniach próbują rozpaczliwe przypomnieć sobie smak tej miłości prawdziwej, tak niezwykłej, i tak już niemożliwej, jak “Ponowne zjednoczenie Korei”.

W finale o miłości najpiękniej powie (z trudem) Agnieszka Kmieć, aktorka z Teatroterapii. Gra kobietę, która zaszła w ciążę. Kilka razy usuwała dziecko. Ale tym razem - z miłości - powie stanowcze nie. Na pytania dlaczego, dlaczego - wydusi z siebie cicho: Bo to jest Miłość.

Całość zamknie Łukasz Witt-Michałowski, brawurowo śpiewając piosenkę Leonarda Cohena “Waiting For The Miracle”. Reżyser ma wyjątkowe wyczucie teatru i wyjątkowe wyczucie znaków czasu, w którym żyjemy.

I choć szóstka bohaterów próbuje przekonać nas, że “Miłość niecierpliwa jest, niełaskawa jest. Miłość zazdrości, wciąż szuka poklasku, unosi się pychą. Jest bezwstydna, szuka swego, unosi się gniewem, pamięta złe; cieszy z niesprawiedliwości, współweseli z nieprawdą. Nie wszystko znosi, nie wszystkiemu wierzy, nie we wszystkim pokłada nadzieję, nie wszystko przetrzyma” - to wychodząc z przedstawienia z ulgą powtarzamy za hymnem do miłości św. Pawła, że Miłość “ Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. Że jest.

“Ponowne zjednoczenie Korei” to klarowny, czysty, doskonale zrobiony i zagrany spektakl o Miłości. Jej braku i tęsknocie za nią. - Kochanie, bądź mi żoną, zbyt długo już to trwa. Samotni bądźmy razem, czy sił wystarczy nam - śpiewamy razem z Łukaszem i Cohenem.

 

Scena InVitro „PONOWNE ZJEDNOCZENIE KOREI”

Autor:Joël Pommerat, reżyseria: Łukasz Witt-Michałowski. Obsada: Matylda Damięcka, Ewa Pająk, Wojciech Rusin, Jarosław Tomica, Robert Zawadzki, Ilona Zgiet. Muzyka: Maciej Drzymała, Tomasz Kraśkiewicz. Reżyseria dźwięku: Tomasz Kraśkiewicz, reżyseria światła: Marcin Kowalczuk, Grzegorz Polak, tłumaczenie: Mariola Odzimkowska, Łukasz Gajdzis. produkcja: Monika Stolat

 

 

 

 

Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 marca 2017 o 20:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nieładnie..za dużo powiedzieć o spektaklu...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna