Teatr

Protest przeciwko głupocie seriali

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 września 2008, 16:09

Rozmowa z Łukaszem Wittem-Michałowskim, dyrektorem Sceny Premier "In Vitro” w Lublinie

W najbliższą niedzielę premiera sztuki angielskiego brutalisty Marka Ravenhilla pod zagadkowym tytułem: \"Pool (no water)”...

- Po polsku znaczy to "Basen bez wody”. Jedna z artystek wykonuje instalację obiektów, w których wykorzystuje bandaże i prezerwatywy po zmarłym na AIDS członku grupy. Zdobywa międzynarodową sławę i pieniądze.

Co dzieje się dalej?

- Postanawia wykonać kolejną instalację, skacze do basenu bez wody. Ląduje pod respiratorem, zamienia się w roślinkę. Nikt nie wie, czy był to zamierzony efekt, czy wypadek przy pracy, bo nie ma z nią kontaktu.

Członkowie grupy wpadają na pomysł, żeby robić jej zdjęcia w szpitalu. Po to, żeby udokumentować to, jak odchodzi. Zdobyć pieniądze i sławę. Wypłynąć na nieszczęściu. Ale ich koleżanka wybudzi się ze śpiączki i zażąda zwrotu zdjęć.

Bohaterowie nie mają imion, sztuka nie ma dialogów. Na scenie drastyczne chwyty. Po co?

- Na pewno nie po to, żeby skandalizować. Może to protest przeciwko "głupocie” seriali i stylu życia. Chodzi o to, żeby wypakować z pazłotka prawdę o pierwiastkach zła, tkwiących w ludziach.

Na scenie zobaczymy znakomitych aktorów: Ewę Decówną, Andrzeja Golejewskiego, Karolinę Gorczycę, Danutę Nagórną i Stefana Szmidta. Decówna i Nagórna pracowały z najlepszymi reżyserami?

- Mają za sobą życie, niczego nie muszą udawać. Celowo zaprosiłem czwórkę aktorów starszego pokolenia. Myślę, że to pogłębi przesłanie sztuki.

Rozmawiał Waldemar Sulisz

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna