sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Alarm 24 Artykuły

Alarm 24: "To co mnie spotkało w tym szpitalu wydarzyło się w rzeczywistości. Pragnę bardzo podziękować"

Dodano: 19 września 2015, 13:14
Autor: Alarm 24

SPSK nr 4 w Lublinie (fot. Archiwum DW)
SPSK nr 4 w Lublinie (fot. Archiwum DW)

List, który nasz Czytelnik wysłał do SPSP 4 w Lublinie oraz do redakcji Dziennika Wschodniego.

"W dniu 16.09.2015 zostałem przyjęty na Oddział Ratunkowy i udzielono mi pomocy, za którą bardzo dziękuję.

Zacznę od początku. Od jakiegoś czasu miałem kłopoty ze stawami, nie mogłem pracować, bolały mnie ręce w nadgarstkach oraz kolano. Udałem się do lekarza rodzinnego i dostałem leki przeciwbólowe, ale pomogły tylko chwilowo. Po kolejnej wizycie zostałem skierowany do ortopedy. Zapisałem się na wizytę w "CenterMed" przy ulicy Weteranów w Lublinie i ustaliłem najbliższy termin wizyty do ortopedy za 14 dni. Cierpliwie czekałem łykając wszystkie możliwe środki przeciwbólowe i smarując się maściami, które pomagają na wszystko, reklamowane w telewizji.

Ale ból nie ustępował, nie mogłem normalnie pracować. Zbliżał się termin upragnionej wizyty, a tu nagle telefon z przychodni, że nie zostanę przyjęty, bo coś tam wypadło lekarzowi i proponują mi kolejny termin za około 10 dni. Nie pojechałem już do pracy, tylko do przychodni. Tam w rejestracji pani powiedziała, że mogę spytać lekarza czy mnie przyjmie i tak zrobiłem. Ale lekarz odmówił, nie interesowały go moje wyjaśnienia jak mam pracować, jak mnie bolą ręce (...).

Siadłem na ławce i pomyślałem sobie: jak to jest? Pracuję, jestem ubezpieczony, z pracy jestem bardzo zadowolony, moja szefowa opłaca składki zawsze w terminie, nie chcę jej zawieść, muszę wrócić jak najszybciej do pracy. Jak działa ta "służba zdrowia"? To ona jest chora, a nie ja.

Nie poddaję się, idę do poradni w szpitalu przy Al. Racławickich, a tam to samo - lekarz krzyczy, że nie ma już kontraktu. A co mnie to obchodzi? Jestem chory, potrzebuję pomocy, nie planowałem choroby. Następnego dnia ból nie ustępuje, dzwonię na numer alarmowy pogotowia, przedstawiam sprawę, pani mnie wysłuchała i powiedziała żebym zadzwonił do Narodowego Funduszu Zdrowia i spytał gdzie w Lublinie jest ortopeda, który może mnie przyjąć. Zadzwoniłem i tam zostałem poinformowany, że nie posiadają takiej wiedzy. Pani kazała mi udać się po raz kolejny do przychodni "CenterMed", do kierownika, on jest chirurgiem może coś pomoże.

Tego upodlenia już miałem dosyć. Jadę na Oddział Ratunkowy Szpitala SPSK 4, może oni pomogą. Czytałem w prasie, że to jeden z lepiej zarządzanych szpitali w Polsce i mają super lekarzy. I tu się nikt nie pomylił. W rejestracji zostałem przyjęty bardzo miło przez sympatycznego młodego mężczyznę, który poinformował mnie, że spyta lekarza. Zostałem zaproszony do gabinetu lekarza Przemysława Sekuli, zbadał mnie szczegółowo, był miły, sympatyczny. Powiedział, że konieczne są szczegółowe badania i poinformował, że może to troszeczkę potrwać. Człowiek Anioł. Zostały mi zrobione wszystkie prześwietlenia i badania krwi i moczu. Lekarz poinformował mnie, że przyjdzie do mnie reumatolog i wszystko mi wyjaśni. Przyszła super miła kobieta pani dr n.med Agnieszka Przygoda-Dreher i wyjaśniła mi wszystko, co to za choroba. W pewnym momencie poprosiła mnie o notes. Myślę - jest jakaś lipa, coś się zaraz wydarzy. A tu nie - pani doktor napisała mi jakie leki leki mam brać i kiedy, dokładnie objaśniając.

Myślę sobie - to chyba mi się śni, mając w pamięci poprzednie wizyty u ortopedów, też lekarzy, którzy powinni pomóc. Jakby tego było mało, poinformowała mnie o szkodliwości palenia przy mojej chorobie, pomachała palcem i kazała rzucić ten nałóg.

To co mnie spotkało w tym szpitalu wydarzyło się w rzeczywistości. Pragnę bardzo podziękować za udzieloną pomoc dla całego Oddziału Ratunkowego."

Robert Żmuda, Lublin

Czytaj więcej o: zdrowie szpital SPSK 4 w Lublinie
Gość
Gość
Gość
(65) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 marca 2016 o 20:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No ja też nie jestem zadowolona. Moja babcia na sorze spędziła 12 godzin a dwie kolejne czekała na wypis. W tym czasie obszczany żul gówniarz ok 18 letni miał 100 x szybciej zrobione badania bo sobie po pijaku łeb rozbił a kobieta , 75 latka, która pracowała kupę lat ,odprowadzała składki , tyle musiała czekać. I gdyby mnie przy niej nie było to by uschła z pragnienia bo nikt się nie interesował. Dodam że jest to osoba nie chodząca. A w dodatku pan pielęgniarz, taki kurdupel ale troche przypakowany na moje pytanie jak długo mam czekać odpryskliwie odpowiedział , że nie wie, i że on tym się nie zajmuje. To do ku... nędzy czym ja pytam? Bo już straciłam cierpliwość. Pakowaniem na siłce??? I dodałam jeszcze by mniej sterydów przyjmował bo mu mózg wypaczyło.
Rozwiń
Gość
Gość (1 października 2015 o 08:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To artykół sponsorowany !
Rozwiń
Gość
Gość (29 września 2015 o 08:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moja żona leżała na tym SORZE 12-godzin i zwijała się z bólu z zapaleniem wyrostka, gdy już nie wytrzymałem i zrobiłem awanturę dopiero przyszedł lekarz i skierował ją na oddział i stół operacyjny. A w tak zwanym między czasie karetka przywiozła jakiegoś Bułgara bez ubezpieczenia i trafił od razu na badania, jaki z tego morał, przestańmy płacić składki!!!
Rozwiń
Gość
Gość (21 września 2015 o 14:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Autor.Robert Żmuda Ja nie mogłem poruszać się samodzielne. NIe byłem w stanie się ubrać.Nie mogłem wsiąść do autobusu .Miałem czekać na kolejny termin za 14 dni.Teraz czuje się znacznie lepiej i jutro wracam do pracy.Jeszcze raz bardzo dziękuję za okazaną pomoc oddziałowa SOR .
Rozwiń
din
din (21 września 2015 o 13:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

też nie rozumiem tego komentarza 7h czekałam z zapaleniem pęcherza, w tym czasie inna kobieta z migotaniem czekała 10h na kardiologa, aż w końcu poszła sobie do domu. Nie robią ludziom nawet tomografii i podstawowych badań...

Zapalenie pęcherza leczy się u lekarza rodzinnego, albo kupuje ogólnie dostępne w aptece leki na zapalenie dróg moczowych a już na pewno nie robi się z tego powodu tomografii. Trzeba nie mieć wstydu, żeby zajmować na SORZe miejsce naprawdę chorym ludziom z zagrożeniem życia i potem jeszcze pyskować.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (65)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!