dodano: 20 paždziernika 2008, 19:30
Cela za "Spieprzaj, dziadu"! (wideo x2)
Lublin. Prokurator postawił Przemysławowi D. zarzut znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.
Słowa "Spieprzaj dziadu" padły podczas niedzielnej uroczystości na pl. Litewskim w Lublinie.
(Fot. Jacek Świerczyński)
Do zamieszania doszło w niedzielne popołudnie na placu Litewskim w Lublinie. Lech Kaczyński, który wcześniej był gościem KUL, wygłosił przemówienie. Mężczyzna, który stał kilkanaście metrów od prezydenta krzyknął w jego kierunku: "Spieprzaj, dziadu”!
- Obraża prezydenta - oburzyła się głośno jedna z kobiet. Widać to na filmie, który można obejrzeć na naszym portalu. Sympatycy Lecha Kaczyńskiego wezwali policję. Wskazali funkcjonariuszom autora obelgi. Policjanci próbowali go wylegitymować, ale mężczyzna odmówił podania swoich danych, nie miał też przy sobie dokumentów.
- Z tego powodu został zatrzymany - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowego w Lublinie.
W końcu ujawnił swoje personalia. To Przemysław D. Ma 33 lata, jest z Lublina i studiuje zaocznie. Policjantom tłumaczył, że tylko cytował słowa, które przed laty wypowiedział Lech Kaczyński.
Lublin. pl. Litewski. Moment wyprowadzania mężczyzny przez policję
SPIEPRZAJ, DZIADU! Te słowa wypowiedział Lech Kaczyński tuż po spotkaniu wyborczym na warszawskiej Pradze Północ w 2002 roku.
Alkomat pokazał u Przemysława D. niecałe 0,5 promila. Mężczyzna spędził noc w policyjnej izbie zatrzymań. Wczoraj po południu doprowadzono go do prokuratury. Tam usłyszał zarzut publicznego znieważenia głowy państwa.
- Uznaliśmy, że tak właśnie można potraktować słowa, które wypowiedział - mówi Marek Zych, zastępca szefa prokuratury Lublin-Północ.
SPIEPRZAJ, DZIADU!
Te słowa wypowiedział Lech Kaczyński tuż po spotkaniu wyborczym na warszawskiej Pradze Północ w 2002 roku, przed 2. turą wyborów prezydenta Warszawy. Pełna wersja wypowiedzi brzmiała: "Panie, spieprzaj Pan! Spieprzaj, dziadu!”. Kaczyński, ówczesny kandydat na prezydenta stolicy, zakończył w ten sposób kilkukrotne próby uciszenia uczestnika spotkania, który po jego zakończeniu zarzucał mu, że politycy uciekają z partii do partii "jak szczury”.Przemysław D. nie przyznał się do winy. Twierdził, że nie kierował swoich słów do prezydenta Kaczyńskiego. Po przesłuchaniu zwolniono go do domu. Prokuratura nie zastosowała wobec niego żadnych środków zapobiegawczych, jak np. poręczenie majątkowe czy dozór policji.
Mężczyźnie grozi teraz do trzech lat więzienia. Prokurator będzie teraz przesłuchiwać świadków, żeby ustalić, co jeszcze powiedział o prezydencie.
DLA DZIENNIKA
Wojciech Borowik
prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa w Warszawie
Wypowiedzi mieszkańca Lublina nie można rozpatrywać w kategoriach karnych. Jeśli ktoś, jako kandydat na prezydenta Warszawy, użył takiego sformułowania i podjął w ten sposób dialog z obywatelami, to musi się liczyć z tym, że obywatele będą z nim rozmawiać w ten sam sposób.
Not. (DJ)
Przeczytaj więcej
- Śledztwo utknęło, bo nikt nie chce ocenić "spieprzaj dziadu” (19-04-2009)
- Spieprzaj dziadu, ale nie prezydencie (wideo) (23-10-2008)
- Prokuratura: Lech Kaczyński jest pokrzywdzonym (21-10-2008)
- "Spieprzaj dziadu" do prezydenta (wideo) (20-10-2008)
- Lubelski dzień z życia prezydenta Kaczyńskiego (wideo, zdjęcia) (19-10-2008)
