Jesteś tu: Strona główna Agrobiznes Artykuł

Mimo dotacji, hodowla koni jest coraz mniej opłacalna

Dodano: 5 lipca 2011, 17:15 Autor:

Coraz mniej osób zajmuje się hodowlą koni. Unijne dotacje do rasowych klaczy pokrywają tylko część kosztów utrzymania zwierzęcia. W naszym regionie korzysta z nich tylko około dwustu hodowców.
Paweł Pochroń z ogierem Bostonem uczestniczył w Dniach Otwartych Drzwi w Lubelskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Końskowoli

Paweł Pochroń z ogierem Bostonem uczestniczył w Dniach Otwartych Drzwi w Lubelskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Końskowoli (fot. JACEK ŚWIERCZYŃSKI)

– Hodowlą koni zajmuję się od 15 lat. Pomaga mi mój ojciec. Dziadek też hodował konie. To on zaszczepił we mnie miłość do tych zwierząt – opowiada Paweł Pochroń, hodowca koni z Nałęczowa. – Konie to moja pasja. Poświęcam im cały swój czas.

Pan Paweł obecnie ma 23 konie. Wśród nich jest 6-letni ogier Boston rasy małopolskiej. – Jest wytrenowany i zakwalifikowany do Zakładu Treningowego w Bogusławicach. Tam otrzymał licencję i został zbonitowany na 82 punkty hodowlane. To bardzo wysoka nota – podkreśla hodowca.

W województwie lubelskim jest zarejestrowanych ok. 2 tys. hodowców koni. – W 60 procent przypadków, są to hodowle konia zimnokrwistego. Pozostałe to konie rasy małopolskiej, huculskiej i kuce – mówi Henryk Wójtowicz, prezes Lubelskiego Związku Hodowców Koni. – Dziś hodowców raczej ubywa niż przybywa, głównie ze względu na wysokie koszty utrzymania tych zwierząt. Wielu hodowców nawet już nie zaźrebia klaczy i zajmuje się końmi bardziej hobbystycznie.

Do koni, dla których realizowane są programy ochrony, można otrzymać unijne dofinansowanie. Dotyczy to takich ras jak: konik polski, koń huculski, koń małopolski, koń śląski i koń wielkopolski.

– Dofinansowanie przyznawane jest wyłącznie do klaczy – informuje Mirosław Brodziak z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Lublinie. – Dotację w wysokości 1,5 tysiąca zł rocznie otrzyma hodowca, która ma co najmniej dwie klacze danej rasy. By otrzymać dofinansowanie, konie muszą być też zgłoszone do Instytutu Zootechniki.

Te pieniądze pokrywają tylko część poniesionych wydatków. – Wymagania, które trzeba spełnić są znacznie większe. Roczne utrzymanie konia to conajmniej 2,5 tysiąca zł – mówi Jacek Kozik, kierownik LZHK.

– Klacz musi być pokryta przez ogiera z listy i musi co roku dawać źrebaka – wylicza hodowca z Nałęczowa. – Jest też pod wyjątkowym nadzorem. Należy wykonywać określone badania i szczepienia. Jeśli nie spełni się któregoś z kryteriów to pieniądze trzeba zwrócić.

W naszym regionie w unijnych dopłat do hodowli koni korzysta około dwustu hodowców.

Czytaj więcej o:
  • hodowla koni
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 81 46 26 800

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 2231337

Serwisy społecznościowe

Corner Media sp. z o.o. w Lublinie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.dziennikwschodni.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Corner Media i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Corner Media sp. z o.o. w Lublinie. 2001-2014.