sobota, 3 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Blokada prywaty

Dodano: 21 kwietnia 2002, 14:35

W Siemieniu narasta oburzenie części społeczeństwa na miejscowy samorząd, który na ostatniej sesji zdecydowaną większością głosów przyjął uchwałę o bezprzetargowej sprzedaży dwóch miejscowych ośrodków zdrowia żonie przewodniczącego Rady Gminy. Ostatnio Zarząd Gminy otrzymał opinię radcy prawnego podważającą wspomnianą uchwałę jako podjętą wbrew prawu. Została skierowana do nadzoru prawnego wojewody o jej uchylenie.
Zdenerwowani Czytelnicy dzwonili do naszej redakcji informując, że w gminie zostały wywieszone plakaty oprotestujące wyprzedaż za 92 600 złotych budynku ośrodka w Gródku i za 87 400 w Siemieniu. Dziękowali za podjęcie tego tematu w czwartkowym wydaniu Dziennika.
Już przed sesją, na zebraniach wiejskich wójt Stanisław Chojak otrzymał od mieszkańców sygnały o sprzeciwie wobec zapowiedzi sprzedaży ośrodków. Także my otrzymaliśmy listy od ludzi, którzy twierdzili, że obiekty zostały zbudowane przez mieszkańców wsi i powinny nadal należeć do gminy, a mogą jedynie być dzierżawione dotychczasowym użytkownikom.
Wójt i Zarząd Gminy nie chcieli, wbrew oczekiwaniom przewodniczącego, przygotować projektu uchwały w sprawie sprzedaży. Po konsultacji z mieszkańcami Stanisław Chojak na sesji podawał argumenty za pozostawieniem placówek w dzierżawie, ostrzegał też radnych przed oburzeniem społeczeństwa.
Roman Bąkowicz, przewodniczący Rady Gminy powiedział nam, że przykro mu było, iż zarząd i wójt nie zaproponowali, aby jego żona dzierżawiąca stare budynki ośrodków zdrowia mogła je kupić za przysłowiową złotówkę. - Przecież na remont siemieńskiego budynku musimy jeszcze wydać około 100 tysięcy złotych. Mam pretensję, gdyż nauczycielom sprzedano 50-metrowe mieszkania z dużym upustem, zaledwie po około 12 tysięcy złotych. A moje wyceniono aż na 38 tysięcy - mówi Roman Bąkowicz. Jest niezadowolony, że wójt w swoich wypowiedziach podawał argumenty za pozostawieniem ośrodków w dzierżawie.
Grażyna Jaszcz, członek zarządu gminy powiedziała nam, że podczas sesji ona i jej koledzy mieli wątpliwości czy podejmowano uchwałę w sprawie jednej, czy też dwóch nieruchomości sprzedawanych po 280 złotych za metr kwadratowy. - Rozpatrywaliśmy tylko pismo pani doktor, której obecność na sali była niekorzystna dla swobody podejmowania decyzji - stwierdza Grażyna Jaszcz.
Przewodniczący Bąkowicz wyjaśnił, że w trakcie sesji jego żona wycofała wniosek o kupno ośrodka w Gródku. Chce jedynie dzierżawić ten budynek. Podpisany przez niego tekst uchwały obejmuje jednak dwa obiekty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO