niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Były prezes stadniny w Janowie: Nie wyobrażam sobie pracy w takim towarzystwie

Dodano: 27 września 2016, 21:43
Autor: Ewelina Burda

Rozprawa z wtorku odroczona do grudnia. Będzie zeznawał świadek z ANR (fot. Ewelina Burda)
Rozprawa z wtorku odroczona do grudnia. Będzie zeznawał świadek z ANR (fot. Ewelina Burda)

Sąd odroczył zaplanowaną na wtorek rozprawę o przywrócenie do pracy byłego szefa stadniny we Janowie Podlaskim. Rozchorował się świadek.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Marek Trela, odwołany w lutym przez Agencję Nieruchomości Rolnych wieloletni prezes janowskiej stadniny, walczy o przywrócenie do pracy i wypłacanie 36 tys. zł, czyli równowartości trzymiesięcznego wynagrodzenia.

– Powrót do Janowa sobie wyobrażam, ale nie wyobrażam sobie pracy w takim towarzystwie, ani bycia zależnym od ludzi, którzy to spowodowali – przyznaje Marek Trela. – Pozew musiał być taki, a nie inny, bo tylko w sądzie pracy mogę próbować dowiedzieć się jakie były przyczyny mojego odwołania – tłumaczy.

Trela w stadninie koni w Janowie Podlaskim pracował od 1978 r. Najpierw jako lekarz weterynarii, w 2000 r. został powołany na prezesa spółki. 19 lutego b.r. Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała go ze stanowiska. Najpierw pojawił się argument „braku zaufania”, kilka dni później dołaczył do niego kolejny - „brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi”.

Tymczasem, argumentacja strony pozwanej opiera się na tym, że Marek Trela był zatrudniony na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu. Do wygaśnięcia stosunku pracy wystarczy więc zmiana w strukturach korporacyjnych spółki.

– Moje stanowisko znajduje oparcie nie tylko w orzecznictwie Sądu Najwyższego, ale także miało wyraz w orzecznictwie sądu w Jędrzejowie, gdzie Jerzy Białobok (odwołany w lutym prezes stadniny w Michałowie - przyp. red.) miał taką samą sprawę. Miał identyczną umowę i identyczne warunki jej rozwiązania. Tam sąd stwierdził, że umowa była zawarta na czas wykonywania określonej pracy i nie trzeba jej wypowiadać ani płacić odszkodowania – tłumaczy adwokat Grzegorz Fertak, pełnomocnik stadniny koni w Janowie Podlaskim.

We wtorek sędzia Waldemar Bańka postanowił odroczyć sprawę, bo na sali rozpraw nie stawiła się świadek - Anna Kowalczyk. O jej przesłuchanie wnioskuje pełnomocnik Marka Treli.

– Od 2000 do 2014 r. Anna Kowalczyk odpowiadała z ramienia ANR za bezpośredni nadzór właścicielski nad stadniną. Jej zeznania mogą mieć istotny wpływ na rozstrzygnięcie – przekonuje radca prawny Jacek Ciepluch.

Przypomnijmy, że na rozprawie w czerwcu sąd wysłuchał zeznań dwóch świadków, również pracowników ANR.

– Zawnioskowaliśmy też o złożenie odpisu aktu założycielskiego spółki z 2006 i 2007 r. – dodaje Ciepluch.

W aktach mają się znaleźć rozbieżności co to rzeczywistego, a formalnego zatrudnienia Marka Treli na stanowisku prezesa stadniny.

Być może wyrok zapadnie już w grudniu. Marek Trela obecnie prowadzi własną firmę doradczą w zakresie hodowli koni. Sprawę podwójnej licytacji klaczy Emira na sierpniowej aukcji, którą ma zbadać CBA, komentuje tak: – Oglądanie jak rujnuje się to, na co przez 30 lat pracowałem, nie jest żadną przyjemnością. Po tej aukcji czułem wstyd.

PIS-owiec
były PIS-owiec
Jaki
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

PIS-owiec
PIS-owiec (2 października 2016 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
te posty nie mają sensu. wczoraj napisano komentarz a dziś treści brak PIS BRAWO DZIAŁACIE WZOROWO WAS TYLKO NA SZUBIENICE nie liczycie się ze słowem obywteli jak słyszę te wasze obietnice to przyznam ze rzygać mi się chce no ale cóż dopuki prezes nie wpadnie z jakąś panienką a pewnia nie wpadnie bo możliwości nie pozwalają to o aborcji zapomnijcie Drogie Panie. Ale jeszcze raz powiem że Kaczyski wypieprzył ze stadniny Dobrego szefa bo Kaczyński zna sie na kotach a kot to nie koń z welkim szacunkiem Panu Kaczyńskiemu. Szkoda że Pan Bóg nie obdarzył go żoną i dziećmi ale wiedział co robi PRAWDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
były PIS-owiec
były PIS-owiec (1 października 2016 o 23:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
te komentarze są żałosne i pisane przez ludzi mam wrażenie po podstawówce albo trochę wyżej czyli jak to teraz PIS wprowadza po szkole branżowej. Napewno nie są to ludzie z wyższym wykształceniem gdyż inteligencja nie uwidoczniła się w tych komentarzach. Pan Marek jest super czlowiekiem i opiekunem koni a teraz bez tej osoby nie ma kon nie ma stadniny i historia tejże stadniny przez PIS umiera BRAWO PIS-owcy
Rozwiń
Jaki
Jaki (1 października 2016 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wypociny frustratki Magdy T
Rozwiń
Lucjan
Lucjan (30 września 2016 o 22:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pamiętam , oczywiście nie w całości regulamin premiowania obowiązujący w SK w Janowie Podlaskim w latach osiemdziesiątych XX wieku. Za pierwszą wpadkę alkoholową tracił pracownik 50 % premii, za drugą 75%, a za trzecią 100%. Więc w tych okolicznościach co było lekarstwem - pisanie skarg na Pana Dyrektora Krzyształowicza, najczęściej anonimowych, ale zdarzały się także podpisane. Leżeli ta linia została utrzymana to zapewne obelgi pod adresem Pana doktora Treli piszą osoby podpadnięte, naruszające regulaminy pracy i przepisy prawa pracy. Umiar w krytyce pracodawcy jest pożądany zawsze, a mało wybredne komentarze nie mogą przysłaniać sukcesów osób kierujących w przeszłości Stadniną Koni w Janowie Podlaskim. Opamiętajcie się.
Rozwiń
jaki
jaki (30 września 2016 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trela oczekuj zakończenia sledztwa i wtedy niech ci twoi klakierzy zobacza jakim byłeś prezesem :)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!