środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Funty wyciekają z listów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2007, 17:50

Z listu wysłanego do Piotra Wińskiego z gminy Łomazy (pow. bialski) ktoś ukradł funty przeznaczone na lekarstwa.

Poczta Polska twierdzi, że pieniądze zginęły jeszcze w Anglii. Adresat nie jest zadowolony z tych tłumaczeń.
Stryj pana Piotra mieszka w Anglii. Na początku stycznia wysłał 100 funtów na lekarstwa dla rodziny w Polsce. Do Łomaz przesyłka dotarła naruszona. Zewnętrzna koperta była oklejona taśmą. Była też przystawiona pieczątka z informacją, że list przyszedł uszkodzony z Centrum Ekspedycyjno-Rozdzielczego w Warszawie. Pod tym wyjaśnieniem na kopercie jest jeszcze pieczątka poczty w Radzyniu Podlaskim.
- W środku przesyłki była druga koperta. Przecięta. A w niej list do krewnego oraz 40 funtów w nominałach po 10 - mówi pan Piotr. Nasz Czytelnik skontaktował się ze stryjem. Okazało się, że krewny włożył do koperty pięć banknotów po 20 funtów. Dlaczego złodziej wymienił banknoty? Gdzie to się stało? Kierownictwo poczty zdecydowanie broni polskich pocztowców przed posądzeniem o kradzieże. - To jest typowa sytuacja. Bardzo dużo listów nadchodzących z Wielkiej Brytanii jest okradanych. Przesyłki trafiają z samolotowego kontenera w Warszawie do Centrum Ekspedycyjno-Rozdzielczego. Uważam, że docierają do Polski naruszone - mówi Elżbieta Mroczkowska, rzecznik lubelskiego Oddziału Poczty. I zaznacza, że kontrola potwierdziła, że ten list dotarł już uszkodzony.

Halina Stasiewicz, dyrektor bialskiego Oddziału Rejonowego Poczty Polskiej wyjaśniała skargę Piotra Wińskiego. Odmówiła wypłacenia brakujących 60 funtów. Zaproponowała, za to, aby nadawca listu złożył reklamację w brytyjskiej poczcie. Odbiorca będzie musiał wysłać rozerwane koperty lub ich kserokopie. Poniesie dodatkowe koszty.
To wszystko nie podoba się okradzionemu odbiorcy listu. - Boli nas złodziejstwo i odsyłanie od Annasza do Kajfasza. Poczta nie przyznaje się do winy, choć dostarczyła ograbioną przesyłkę. Nie jesteśmy zadowoleni z wyjaśnień. Chcemy przestrzec innych przed takimi usługami - irytuje się pan Piotr.
Poczta oficjalnie twierdzi, że problem jest - ale poza naszymi granicami. Nie wszyscy są tego tacy pewni. Pan Antoni, listonosz, który prosił nas o nie publikowanie nazwiska, mówi, że ma wiele przykrości związanych z uszkodzonymi przesyłkami. - To na mnie ludzie wyładowują nerwy i żale. To do mnie krzyczą, że została okradziona przesyłka z Wielkiej Brytanii. Trzeba się wstydzić za kogoś, kto okradł. A większość uszkodzonych przesyłek, z którymi ja mam do czynienia dociera przez jeden i ten sam urząd pocztowy. Trzeba, żeby wreszcie ktoś skończył z tym złodziejstwem!
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!