sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Gułów: Twierdzi, że pobili go policjanci

Dodano: 6 lipca 2008, 16:56

36-letni rencista skarży się, że został brutalnie pobity przez policjantów. Zawiadomił już prokuraturę.

Policjanci uważają, że robili, co do nich należało.

- Strasznie mnie boli szyja i głowa po pobiciu. Mam złamane żebro i pobite płuca. Boję się policjantów. Już wcześniej jeden z nich chciał zastrzelić naszego psa Łokera - opowiada Robert Brzozowski.

Z relacji poszkodowanego wypadki w środę toczyły się następująco: policjanci przyjechali z mieszkającym gdzie indziej mężem jednej z lokatorek. Chcieli zabrać jego rzeczy.

- Ja jestem tu tylko lokatorem. Byłem sam a policjanci się nie przedstawili i dlatego nie chciałem ich wpuścić - opowiada pan Grzegorz. - Zażądali, abym pokazał dowód osobisty. Gdy poszedłem po dokument, funkcjonariusze weszli na korytarz. W momencie gdy chciałem zamknąć przed nimi drzwi do mojego pokoju, chwycili mnie mocno za szyję. Przewrócili. Gdy leżałem, jeden policjantów zaczął po mnie deptać. Następnie skuli mnie i ponieśli za ręce. Bardzo bolało. Okropnie! Śmieli się ze mnie i dopytywali, czy się uspokoję - wspomina Brzozowski.

Przed siedmioma laty Brzozowski przeszedł ciężką operację trepanacji czaszki. Od tego czasu ma padaczkę pourazową. Kiedy tylko policjanci zdjęli mu kajdanki dostał ataku i stracił przytomność. Miał szczęście, że w tym momencie wróciła do domu Ilona Pietruszewska, córka właścicielki posesji i wezwała karetkę. Pan Robert trafił do szpitala.

- Przeraziłam się, znalazłam nieprzytomnego pana Roberta. Miejscowi policjanci już wcześniej wchodzili do mieszkania bez pozwolenia. Pytali o poszukiwanego człowieka mówiąc do mnie per "ty” - opowiada Ilona Pietruszewska. - Raz tak przeszukiwali mieszkanie bez nakazu prokuratorskiego, że przerazili moje małe dzieci. Na dodatek w drzwiach stał pies Łoker, który warczał na mundurowych.
Jeden z nich sięgnął po broń i ostrzegł, że go zastrzeli, jeśli go nie zabiorę - dodaje kobieta, która złożyła skargę na policjantów.

Z zaświadczenia lekarskiego wystawionego w Łukowie Brzozowskiemu wynika, że ma rozległe otarcia skóry na barku, plecach i szyi oraz o blizny na plecach.

Sprawę skargi na poczynania dwóch policjantów z lokalnego posterunku wstępnie wyjaśniała łukowska policja.

- Interwencja policji dotyczyła nieporozumień rodzinnych m.in. o podział majątku. W mieszkaniu przebywał 36-latek. Utrudniał on czynności policji. Było konieczne użycie środków przymusu przy pomocy kajdanek. Policjanci jednak zwolnili tę osobę ale będą wyciągnięte w stosunku do niej konsekwencje za niedopełnienie obowiązku meldunkowego i nie podanie policji danych personalnych. Policjanci zrobili, co do nich należało - wyjaśnia podkomisarz Krzysztof Golba z łukowskiej Komendy Powiatowej Policji.

- Nie otrzymaliśmy żadnej skargi. Nie ma przesłanek do twierdzenia, że policjanci nadużyli swoich uprawnień - dodaje Janusz Wójtowicz, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie.

Sprawę wstępnie bada Prokuratura Rejonowa w Łukowie. - Sprawdzamy czy doszło do przekroczenia uprawnień przez policję. Kiedy stwierdzimy, że trzeba będzie podjąć dalsze czynności, wystąpimy o przekazanie sprawy do innego rejonu - mówi Mariusz Brojek, łukowski prokurator rejonowy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!