wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Horror po horrorze

Dodano: 18 września 2006, 15:58

Choć policja odzyskała cześć zrabowanych panu Stanisławowi Leszakowi dolarów, to nie zobaczył z nich ani centa. I to mimo prawomocnego wyroku.

- Nikt nie chce pomóc. Podczas napadu bandyci rozbili mi czaszkę metalową "łapką”. Wybili osiem zębów i połamali szczękę. Moja żona też została pobita. Rehabilitacja kosztowała tysiące złotych - opowiada Stanisław Leszak.
Nieszczęście jego i jego rodziny zaczęło się pod koniec sierpnia 2003 roku. Do jego domu w Lisiowólce w powiecie radzyńskim włamali się nocą bandyci. Przestępcy dowiedzieli się skądś, że pan Stanisław wypłacił akurat z banku prawie 46 tysięcy USD. Pobrał oszczędności całego życia, by kupić mieszkanie w Lublinie i mercedesa. Pakiet z dewizami feralnej nocy pozostawił na krześle w pokoju.
- Bandyci do głowy ciężarnej synowej przystawili pistolet. Przed śmiercią uratowało nas, że jeden z przestępców spostrzegł leżący na krześle pakunek z dolarami. Złapał go i uciekł z kompanami. Policja szybko schwytała czterech bandytów. Piąty - ten, który mnie zmasakrował, nadal się ukrywa - mówi Laszuk.
Choć sąd orzekł zwrot 7670 dolarów zatrzymanych u żony jednego z bandytów to pieniądze od dwóch lat leżą w depozycie radzyńskiego banku. - Nie mogę ich odzyskać. Jeżdżę do banków, sądów i komorników. Dziś rowerem jechałem ponad 100 km, aby interweniować u komornika - żali się schorowany i zagubiony 62-letni mężczyzna.
Janusz Syczyński, radzyński prokurator rejonowy, nie zgadza się z zarzutami. - Pomagaliśmy jak można. Zapewniliśmy adwokata z urzędu. Przypuszczam, że pan Leszak nie zrozumiał sytuacji. Prokurator nie ma interesu, aby chronić i kryć przestępców. Dziwiło nas, trzymanie tak dużej sumy dolarów przy poduszce.
Prokurator podkreśla, że bandyci dostali surowe wyroki. W kwietniu 2005 roku lubelski Sąd Okręgowy skazał trzech napastników na 7 lat więzienia, czwartego na 7,5 roku. Mają zapłacić państwu Leszakom łącznie 155 tysięcy złotych odszkodowania.
Z tych pieniędzy pan leszek nie dostał ani grosza. A co z dolarami? Sędzia Barbara du Chateau, rzecznik lubelskiego Sądu Okręgowego, powiedziała nam, że wyrok jest prawomocny i nadaje się do wykonania. Ale według niej ich zwrot jest "utrudniony”. Dlaczego? Bo akta tej sprawy ciągle krążą między Sądem Najwyższym, a rzecznikiem praw obywatelskim.
Sędzia obiecuje, że kiedy pełne akta powrócą do Lublina, wówczas księgowość sądu wystąpi do radzyńskiego banku o zwrot depozytu ofiarom napadu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!