czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Ile warta jest nasza krzywda

Dodano: 21 lutego 2003, 15:12

Naczelny Sąd Administracyjny unieważnił w ubiegłym tygodniu decyzję Powiatowej Rady Narodowej w Białej Podlaskiej z 1954 roku przekazującą dom i 25 hektarów ziemi Kratów z Połosek na rzecz skarbu państwa. Rodzinę przesiedlono wówczas do Nidzicy w obecnym województwie warmińsko-mazurskim.

W domu Kratów w Połoskach jest teraz geesowski sklep, a na 25 hektarach popegeerowskiej ziemi każdego roku wyrasta kukurydza.
- Miałem dziesięć lat, kiedy za pochodzenie ukraińskie spotkało nas to nieszczęście. Mnie, moją siostrę o dziewięć lat starszą, ojca i matkę. Represje wobec mniejszości narodowej, której byliśmy częścią (akcja Wisła - przyp.red.), spowodowały, że musieliśmy wszystko zostawić, jechać w obce strony i tam żyć - wspomina Jan Krat, syn przesiedleńców. Jego rodzice już nie żyją.
Naczelny Sąd Administracyjny 19 lutego wydał wyrok przywracający stan sprzed roku 1954. Spadkobiercy będą się teraz domagać odszkodowania od państwa za odebrany majątek lub częściowego zwrotu w naturze.
- Nie wiem, ile to wszystko jest warte. Stary, drewniany dom i działka, pewnie niewiele. A po ile tam się płaci za ziemię, nie mam pojęcia. Trzeba też doliczyć straty z tytułu nieużytkowania majątku i zadośćuczynienie za krzywdy moralne - uważa J. Krat. Zapowiada, że zacznie od zawiadomienia wojewody lubelskiego o całej sprawie. To samo pismo prześle do wiadomości gospodarzy terenu, starosty bialskiego i wójta gminy Piszczac.
- Sporo z prawie pięciuset hektarów ziemi po dawnym pegeerze już sprzedano. Pozostałymi gruntami dysponuje Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Częściowo zarządza nimi oddział w Parczewie. - informuje wójt Piszczaca, Jan Kurowski.
Według niego zwrot gruntów w naturze będzie możliwy. Prezes GS Samopomoc Chłopska w Piszczacu od nas dowiedziała się o roszczeniach rodzeństwa Kratów. - Zgodnie z prawem to my jesteśmy właścicielami budynku i niewielkiego placu. Uzyskaliśmy nieruchomość od skarbu państwa. A o tych ludziach pierwszy raz słyszę - mówi Grażyna Cybulska.
- Będziemy negocjować. Dobra wola obu stron doprowadzi do ugody - podkreśla Jan Krat, który rzadko teraz przyjeżdża do Połosek.
Krewnych, których kiedyś odwiedzał, już nie ma na tym świecie. Ostatnio był w rodzinnej miejscowości w 2001 roku. Nie będzie się chyba spieszył z uzyskaniem odszkodowania, bo liczy na to, że wzrośnie cena ziemi, kiedy rozpocznie się inwestycja lotniskowa w Białej Podlaskiej. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO