środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Inwalida oskarża lekarzy

Dodano: 15 stycznia 2002, 18:31
Autor: Beata Malczuk

Przybycie do redakcji jest dla inwalidy ze sztywną nogą ogromnym wysiłkiem. Jak mówi, nerwy mu już w
Przybycie do redakcji jest dla inwalidy ze sztywną nogą ogromnym wysiłkiem. Jak mówi, nerwy mu już w

Od półtora roku Feliks Klim-Klimaszewski próbuje udowodnić pięciu bialskim lekarzom, że ich zaniechanie i błędy w leczeniu doprowadziły go do kalectwa. Winni - w jego przekonaniu - nadal nie zostali ukarani.

Prawa noga 72-letniego Feliksa Klima-Klimaszewskiego nie zgina się w kolanie. - Rzadko wychodzę samodzielnie z domu. Teraz, jak jest ślisko, prawie wcale się nie ruszam. Trudno mi wejść do autobusu, mimo że podpieram się laską. A wewnątrz pojazdu też muszę bardzo uważać, żeby ktoś się przez sztywną nogę nie przewrócił - opowiada inwalida.
Trzy lata temu nie miał takich problemów. Zaczęło się od ostrego bólu w kolanie. Lekarze z pogotowia i izby przyjęć zbagatelizowali pierwsze dolegliwości. Chorego nie przyjęto do szpitala. Po wizycie domowej lekarz rodzinny zalecił wizytę u ortopedy w przychodni przy ulicy Warszawskiej. Dwa miesiące trwało domowe leczenie nie przynoszące poprawy.
- Początkowo ulżyło, ale potem z każdym dniem cierpiałem coraz bardziej. Noga puchła. Dopiero na mój krzyk umieszczono mnie w szpitalu - wspomina pan Feliks. Skutkiem leczenia na oddziale ortopedii było odesłanie poszkodowanego do kliniki w Otwocku. - Tam prawda wyszła na jaw. Od razu zapytano, dlaczego tak późno się zgłosiłem. Usłyszałem, że w grę wchodzi amputacja albo usztywnienie nogi - mówi inwalida. Zdecydował się na drugie. Po powrocie do domu i rekonwalescencji złożył skargę na lekarzy z pogotowia, izby przyjęć i oddziału urazowo-ortopedycznego bialskiego szpitala.
Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Lublinie umorzył postępowanie, ale wznowił je, ponieważ tak mu zalecił Naczelny Rzecznik z Warszawy po rozpatrzeniu zażalenia. Opinia specjalisty z Wrocławia dała rzecznikowi podstawę do wystąpienia do Okręgowego Sądu Lekarskiego z wnioskiem o ukaranie dwóch lekarzy, którzy niewłaściwie leczyli nogę.
Feliks Klim-Klimaszewski ponownie nie zgodził się z decyzją rzecznika. Chce, aby wszyscy ponieśli odpowiedzialność. Akta wróciły do Warszawy. - To od tej instancji zależy, kiedy nastąpi rozstrzygnięcie. Może za miesiąc, dwa, nie wiem. Gdyby pacjent nie odwoływał się ponownie, byłoby po sprawie - odpowiada Janusz Hołysz, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Lublinie, kiedy zapytaliśmy go przewidywany termin zakończenia całej sprawy. Feliks Klim-Klimaszewski, nie czekając na wynik postępowania wystąpił do sądu o odszkodowanie, ale wobec tego, że, jak twierdzi, został przez wymiar sprawiedliwości obcesowo potraktowany, wycofał pozew. - W trakcie rozprawy sędzia oskarżał mnie, atakował, nie przyjmował żadnych argumentów. Żona się rozpłakała, ja straciłem wątek. Zorientowałem się, że przegram, a wtedy musiałbym ponieść koszty, około 3 tysięcy złotych, więc zrezygnowałem. Teraz nie wiem, co zrobić - zaznacza.
Zwróciliśmy się do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej z prośbą o radę. - Sprawa jest prosta. Trzeba złożyć do mnie skargę na piśmie z dokładnym opisem sytuacji, podaniem daty i sygnatury akt oraz - jeśli jest wiadome - nazwiska sędziego. Zbadam wszystko i w ciągu trzydziestu dni odpowiem - zapowiada prezes Waldemar Bańka.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!