niedziela, 22 października 2017 r.

Biała Podlaska

Jak zajeździć zastępcę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 marca 2005, 20:34

Wiceszef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej Marek Majczyna dostał od swojego szefa naganę za... wpuszczenie dziennikarza na plac manewrowy. – Dyrektor jest w SLD i trzęsie ośrodkiem. A ja nie mam tam żadnych praw – skarży się Majczyna, rekomendowany przez Samoobronę.

W styczniu wicedyrektor rozmawiał z jedną z naszych dziennikarek. Potem poszedł z nią na plac manewrowy, by mogła zrobić zdjęcie do artykułu. – Chwilę później wręczono mi naganę – mówi Majczyna, który dopiero wczoraj postanowił przerwać milczenie w tej sprawie. – Ukarano mnie za to, że pozwoliłem dziennikarce wejść na plac i wypowiedziałem się w sprawie, o którą pytała. Dyrektor stwierdził, że od rozmów z prasą jest tylko on.
Wiceszef WORD uważa, że jest dyskryminowany w pracy. – Nie mam dostępu do ważnych dokumentów. Żeby wejść na teren ośrodka po godzinie 16, muszę prosić o zgodę swojego szefa. Gdy go nie ma, ja powinienem pełnić obowiązki dyrektora. A robi to kto inny. Ostatnio kierowniczka administracji – mówi Majczyna.
Majczyna jest przekonany, że stał się dla dyrektora niepotrzebnym balastem w pracy i jedyną osobą, która patrzy mu na ręce.
Partyjnym bossom z SLD nie przeszkadza, że Borowicz będąc w WORD popełnił przestępstwo. Dwa lata temu prokuratura oskarżyła go o przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy bez uprawnień. Sąd w Białej Podlaskiej warunkowo umorzył sprawę, wyznaczył dwuletni okres próby i kazał dyrektorowi zapłacić 2 tys. zł na cel dobroczynny. Takie umorzenie oznacza, że dyrektor jest winny.
– Dyrektor nie dostał nagrody rocznej, przez pewien czas pozbawiony był też premii. To była wystarczająca kara – mówi Tomasz Makowski z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego
(o obsadzie stanowisk szefów ośrodka decydują władze województwa).
Poza tym urząd chwali Borowicza. – Jest osobą kompetentną, dobrze przygotowaną do pełnienia swojej funkcji. WORD pod jego przewodnictwem działa doskonale – uważa Makowski. A naganę za wpuszczenie dziennikarza na plac manewrowy kwituje jednym zdaniem: Zgoda zastępcy dyrektora, to za mało.
Katarzyna Pasieczna, Grzegorz Praczyk

Rozmowa ze Stanisławem Borowiczem
Nie przesadzam
• Dlaczego ukarał pan naganą swojego zastępcę?
– Przepisy wyraźnie precyzują, że na placu manewrowym w trakcie trwania egzaminu może przebywać zdający i egzaminator, a inne osoby jedynie za zgodą dyrektora ośrodka.
• Zgoda zastępcy nie wystarczyła?
– Ja w tym czasie byłem w pracy, mój zastępca mógł przyjść i zapytać. Na pewno bym się zgodził.
• A czy nie uważa pan, że nagana to przesada?
– Nie uważam.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!