środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Janów Podlaski: Kościół domaga się gruntów od stadniny. Konie czekają na wyrok

Dodano: 29 września 2009, 20:51

Jeśli hodowcy stracą swoje łąki i pola uprawne, będą mieli kłopoty z wyżywieniem zwierząt i utrzymaniem stada. Wszystko w rękach Komisji Majątkowej. Od jej werdyktu nie ma odwołania.

To jedna z ostatnich spraw, jakimi zajmuje się Komisja Majątkowa, powołana do zrekompensowania krzywd, jakich doznał Kościół w latach 50. ub. wieku. Stracił wówczas na rzecz państwa olbrzymi majątek, szacunkowo 100 tys. ha gruntów. Od Państwowej Stadniny Koni w Janowie Podlaskim domaga się zwrotu ponad 100 ha.

– Jeśli je utracimy, będzie to dla nas spory problem – przyznaje Marek Trela, dyrektor stadniny. – Chodzi m.in. o pastwiska i pola uprawne. Potrzebujemy ich, by wyżywić zwierzęta.
To blisko osiemset koni i trzysta krów. Stadnina utrzymuje się nie tylko z hodowli, ale również z rolnictwa.

– Strata dużej ilości ziemi nie pozwoliłaby na utrzymanie hodowli w obecnym wymiarze – mówi Izabella Pawelec-Zawadzka, prezes Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich. Wśród hodowców pojawiły się pogłoski, że sprawa jest przesądzona i Kościół przejmie sporną ziemię.

– Żadne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły – twierdzi ks. Mirosław Piesiur, współprzewodniczący KM. – Są dwa wnioski dotyczące 160 ha, z czego pewna część należy do Lasów Państwowych. Zawarto już jedną ugodę, było jedno orzeczenie, ale nie wyczerpało wszystkich roszczeń. Sprawa jest w toku.

Do tej pory stronie kościelnej udało się odzyskać ok. 20 ha gruntów i zabytkowy pałac biskupów, należący niegdyś do stadniny. Przejęła go diecezja siedlecka.

– Potem sprzedała prywatnemu właścicielowi – dodaje Trela. – Ale pałac to ruina, dla nas był kulą u nogi. Co innego ziemia.

Prace komisji budzą wiele kontrowersji. Kilka rozstrzygnięć bada prokuratura. Chodzi przede wszystkim o możliwość manipulacji przy wycenach gruntów. Niewielkie tereny, utracone 50 lat temu, znacznie zyskały na wartości. Za działkę, która teraz leży na terenie miasta, można otrzymać dziesiątki hektarów gdzieś w kraju. Wszystko zależy od wyceny, którą przedstawia wnioskodawca, np. parafia. Komisja nie weryfikuje tych wycen.

Posiedzenia komisji – po dwóch przedstawicieli rządu i strony kościelnej – są niejawne. Od podjętej decyzji nie można się odwołać do sądu.

Jacek Sobczak, konstytucjonalista z UMCS: Potrzeba większej jawności

Tam, gdzie postępowanie jest niejasne, gdzie nie ma kontroli, rodzą się nieprawidłowości. Potrzeba tu większej jawności. Z drugiej strony, komisja Majątkowa miała w swoim założeniu rozstrzygać spory szybko i polubownie. To dobre rozwiązanie. Bez przewlekłych postępowań sądowych. Rzecz w tym, by przy podejmowaniu decyzji nie zabrakło zdrowego rozsądku.

Nie tylko Janów

Grunty w Janowie Podlaskim to nie jedyna sprawa z naszego regionu, którą zajmuje się komisja. Parafia we Włodawie domaga się zwrotu 42 ha. Na rozpatrzenie czeka też wniosek jezuitów, dotyczący szpitala przy Al. Racławickich w Lublinie. Zakon odzyskał już sąsiednie grunty i sprzedał je deweloperom.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!