poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Dyrektorki czterech szkół znalazły się w grupie siedmiu osób oskarżonych o oszustwo i wyłudzenie wielotysięcznych dotacji na szkolenia rolnicze.

Jedna z nich została niedawno wójtem w Hannie.
W latach 2002-2003 dyrektorki były mamione przez właściciela kilku firm z powiatu parczewskiego obietnicą, że dostaną dla szkół sprzętu komputerowy. W zamian podjęły się organizowania dotowanych z publicznej kasy szkoleń dla ludności wiejskiej. Bialska prokuratura okręgowa odkryła jednak, że organizowano jedynie kursy komputerowe. Szkolenia agroturystyczne i rolnicze były fikcyjne. I skierowała sprawę do sądu.

- W szkole nie miałam ani jednego komputera. Dyrektorka sąsiedniej szkoły skontaktowała mnie z organizatorami kursów. Obiecali sprzęt - mówi oskarżona Grażyna K., która wówczas kierowała Szkołą Podstawową w Holeszowie (pow. włodawski), a dziś jest wójtem gminy Hanna.
Jednym z instruktorów kursów miał być dyrektor muzeum z Włodawy, Marek B. - To on pomógł mi w wypełnieniu wniosków i w załatwieniu spraw w gminie - opowiada Grażyna K. - Podobnie jak inne dyrektorki, tylko zlecałam wykłady firmie z Parczewa. Podpisywałam umowy i zapewniałem salę wykładową z telewizorem. Cieszyłam się, gdy później dostaliśmy za to trzy komputery, skaner, drukarkę i nagrywarkę.
Z Grażyną K. na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze sześć osób. Prokuratura postawiła im szereg zarzutów związanych z wyłudzaniem w 2002 i w 2003 roku dotacji na fikcyjne szkolenia: trzy w Zespole Szkół w Sławatyczach, po dwa w Zespole Szkół-Gimnazjum w Hannie i Publicznym Gimnazjum w Sosnówce oraz jednego w Szkole Podstawowej w Holeszowie.

Szefowym szkół Antoninie H., Kazimierze B., Danucie M. i Grażynie K. prokurator zarzuca, że dokonały tego wspólnie i w porozumieniu z właścicielem parczewskiej firmy Wojciechem B. oraz rzekomymi instruktorami szkoleń: Markiem B. i Zygmuntem K.
Dyrektorki miały poświadczać "instruktorom” dokumenty, z których wynikało, że przez 70-80 godzin nauczali dziesiątki rolników tworzenia gospodarstw ekologicznych i agroturystycznych. Tymczasem - twierdzi prokuratura - swoją aktywność ograniczali do dwugodzinnych pogadanek o Unii Europejskiej. Brali za to po 1700-2500 zł. Dziesięcioprocentowy zysk ze "szkolenia” trafiał z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz urzędów gmin do firm Wojciecha B., który dziś siedzi w więzieniu za molestowanie nieletnich. W akcie oskarżenia kwota wyłudzeń za fikcyjne szkolenia sięga 22, 4 tys. zł.

Jacek Drabarek, zastępca prokuratora okręgowego w Białej Podlaskiej, powiedział nam, że śledztwo wymagało opinii grafologów. Eksperci potwierdzili, że na niektórych listach podpisywały się za rzekomych kursantów same dyrektorki szkół.
- Kiedy na listach brakowało wpisu dwóch osób, podpisałam się za nie. Pan Marek B. ostrzegał, że w innym przypadku nie dostanę sprzętu. Cóż ja złego zrobiłam? Na setkach szkoleń BHP i innych kursach ludzie wpisują się na listach za kolegów. To norma. Współczuli mi nawet policjanci - mówi Grażyna K.
Ma nadzieję, że sąd uzna znikomą szkodliwość czynu, który nie przyniósł jej profitów lecz pomógł szkole zdobyć upragnione komputery.
Oskarżonym grozi kara od 6 miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!