wtorek, 17 października 2017 r.

Biała Podlaska

Ludzie nie mogą żyć z powodu remontów torów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 czerwca 2009, 19:05

Bałagan przy modernizacji linii kolejowej Biała Podlaska-Terespol. Mieszkańcy narzekają na wykonawców i inwestora. A wykonawcy mają pretensje do inwestora.

- Przejazd miał być oddany do użytku 26 maja. A nadal jest zamknięty. Przed rokiem, kiedy układano nowe tory taka sytuacja była przez miesiąc. Teraz ślimaczą się kolejne roboty przy przebudowie przejazdu. Codziennie robię dodatkowo 13 km a to kosztuje - narzeka Agata Stawecka z Ogrodnik.

W jeszcze gorszej sytuacji jest Lidia Dobosz, która mieszka w starym, pamiętającym zabory, budynku kolejowym. Pani Lidia, wdowa po kolejarzu i jej dwie córki żyją w odległości sześciu metrów od szyn międzynarodowego szlaku Berlin-Moskwa. W czasie prac modernizacyjnych robotnicy zniszczyli ogrodzenie i tuż pod oknem zbudowali drogę awaryjną dla kolei.

Grupy robotników kolejowych i drogowych przechodzą przez zniszczony ogródek. Woda w studni nie nadaje się do picia i kobieta musi chodzić do sąsiadów z butelkami. Na dodatek niedawno w stronę domu pani Lidii przesunięto przejazd drogowy.

- Już nerwy mi nie wytrzymują. Może dojść do nieszczęścia! W kuchni spadają talerze ze stołu lub z szafki i pękają ściany. Mam iść pod most, bo nikt ze mną nie chce rozmawiać o zastępczej kawalerce w zasobach kolejowych - zastanawia się zdenerwowana sąsiadka przejazdu drogowego i szyn. Kobieta płacząc wspomina, że, Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA zaproponował jej tylko lokal w ruderze w odległym Międzyrzecu Podlaskim.

Wiesław Panasiuk, wójt gminy Biała Podlaska potwierdza, że przedłużający się remont przejazdu kolejowego w Ogrodnikach komplikuje życie mieszkańcom kilku wsi. - Niszczą się drogi gminne służące, jako objazdy - przyznaje wójt i zapowiada interwencję w sprawie pani Dobosz.

Tymczasem Barbara Leszczyńska z biura rzecznika PKP S.A. wyjaśniła, że kolej oferowała Lidii Dobosz cztery inne mieszkania w Małaszewiczach, Terespolu i Międzyrzecu Podlaskim. Nawet z bieżącą wodą. - Ale kobieta chce mieszkanie tylko w Białej Podlaskiej, a my nie mamy tam mieszkania w bloku - mówi Leszczyńska.

Eugeniusz Maciołek, kierownik budowy z Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych i Inżynieryjnych SA we Wrocławiu (firma jest pełnomocnikiem konsorcjum wykonującego roboty na odcinku Biała Podlaska-granica państwa), przyznaje, że pozostawienie zniszczonego domku przy torach skomplikowało prace modernizacyjne. - Trzeba było wyburzyć budynek, bo teraz są kłopoty z odwodnieniem terenu. Podczas pracy koparki mogą rozsypać się fundamenty - uważa kierownik.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!