sobota, 10 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Małanka u Radziwiłła

Dodano: 13 stycznia 2003, 17:01

"Mnogaja lieta” śpiewa, mocno oklaskiwany przez gości, chór bialskiego Bractwa Młodzieży Prawosławn
\"Mnogaja lieta” śpiewa, mocno oklaskiwany przez gości, chór bialskiego Bractwa Młodzieży Prawosławn

W miniony weekend wyznawcy prawosławia witali Nowy Rok. Na małance, odpowiedniku sylwestra, bawiło się w bialskim "Zajeździe u Radziwiłła” ponad 170 osób. Prawie połowę stanowili katolicy.

Nazwa pochodzi od imienia św. Melanii, którą czcimy ostatniego dnia roku wg kalendarza juliańskiego. Niektórzy tłumaczą małankę jako określenie błyskawicy w języku białoruskim. Mnie jako teologowi nic nie wiadomo na ten temat, to raczej gra słów - twierdzi Jerzy Pawluczuk, asystent Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Na bialską imprezę po raz pierwszy zawitał szesnaście lat temu. Dokładnej liczby sylwestrowych balów "u Radziwiłła” nie pamięta ani on, ani organizatorzy. Osiemnaście lub dwadzieścia to najbardziej prawdopodobne wersje.
Wśród zaproszonych gości prawie połowę stanowili wierni obrządku rzymskokatolickiego. Jednych przyciągnęły związki rodzinne, inni chcieli bawić się w miejscu sprawdzonym i o miłej atmosferze. Wspólna zabawa była okazją do wzajemnego poznania specyfiki obu wyznań i stała się najlepszym przykładem ekumenizmu.
Główny organizator tegorocznego balu to Bractwo Młodzieży Prawosławnej z Białej Podlaskiej. Występ chóru złożonego z jego reprezentantów zebrał gromkie brawa. Na rozpoczęcie uroczystości młodzież zaśpiewała tradycyjną kolędę w języku cerkiewno-słowiańskim, a po północy pieśń "Mnogaja lieta”, która odpowiada polskiej "Sto lat”. Dzielnie pomagali im w podtrzymywaniu tradycji sami biesiadnicy. Zwłaszcza ci z doskonałą znajomością ukraińskich pieśni biesiadnych. Strudzonym śpiewem i tańcem gościom serwowano gorące posiłki i zimne przekąski, które zjawiały się na stołach prawie niezauważalnie i zawsze w najodpowiedniejszym momencie.
Jedynym zgrzytem było nieprzygotowanie umilającej wieczór grupy "Szafiry” do wykonania "naszych piosenek”, jak określają prawosławni swój biesiadny folklor. Na każdej małance są to utwory obowiązkowe i cały rok czeka się na to, by móc zatańczyć w ich rytmie. Ale i z tej sytuacji młodzi organizatorzy wybrnęli z wdziękiem. Utalentowaną wokalistkę podziwiano w repertuarze zespołu, natomiast pieśni ukraińskie odtwarzane były z płyt. Za każdym razem wywabiały na parkiet wszystkich uczestników balu.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO