czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Mieszkanki Derła nad Bugiem ratują młode bociany

Dodano: 1 sierpnia 2011, 17:09

Kobiety przyznają, że dzikie ptaki boją się podejść zbyt blisko człowieka. – Rano, kiedy są głodne,
Kobiety przyznają, że dzikie ptaki boją się podejść zbyt blisko człowieka. – Rano, kiedy są głodne,

Dwie kobiety zaopiekowały się młodymi bocianami, które wichura strąciła z gniazda. Dzięki nim ptaki przeżyły i odzyskują siły.

Przed tygodniem po silnej burzy zaginął jeden dorosły – samica. Z młodymi postał tylko samiec. – Ale nie dał rady wykarmić trójki młodych, prawdopodobnie z głodu zdechł najsłabszy z nich – wspomina Danuta Karmasz z Derła.

W wyniku burzy dwa młode ptaki znalazły się na ziemi i nie miały sił, aby wrócić do gniazda. Zatroszczyły się o nie mieszkanki tej wsi. Od kilku dni pani Danuta wraz z sąsiadką Alicją Szadkowską dokarmiają młode.

– Najpierw bocianiątka jadły nawet ziemniaki. Teraz stały się wybredne. Zjadają tylko pierś kurczaka lub łopatkę wieprzową – mówi Danuta Karmasz.

Alicja Szadkowska cieszy się, że młode bociany nabierają sił i same przylatują na śniadania i na kolacje. To dla nich postanowiła uprawiać pole szybciej, niż to pierwotnie planowała, aby w odkrytej glebie ptaki mogły znajdować pokarm.

Obie panie zatroskane o los bocianów ubolewają, że organizacje ekologiczne bardziej preferują ochronę innych ptaków – błotniaków, a o bocianach nie pamiętają. Właśnie ze względu na program ochrony błotniaków w ich wsi nie były dotąd koszone łąki i pastwiska, a to, zdaniem Danuty Karmasz, uderza w bociany, gdyż w wysokich trawach trudniej im szukać pokarmu. Dopiero od 1 sierpnia rolnicy mogą kosić nadbużańskiej łąki.

Kobiety uzyskały pomoc gminy Rokitno, która zwróciła się do energetyków, aby usunęli z gniazda martwego bociana, by uratowane miały tam miejsce dla siebie.

– W bialskim Zakładzie Energetycznym obiecano mi, że martwy ptak zostanie zdjęty – mówi wójt Jacek Szewczuk. I dodaje: Nasi mieszkańcy są przyjaźni bocianom, gdy trzeba pomagają w ratowaniu ptaków. Szczycimy się, że nad Bugiem, gdzie jest wiele łąk, mamy bardzo liczną populację bocianów.
– Trzeba mieć dobre serce i dla ludzi, i dla zwierząt. Kiedy dokarmiam ptaki, czuję satysfakcję – podkreśla pani Danuta.

Mirosław Popławski, inspektor ds. ochrony przyrody z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, docenia poświęcenie kobiet z Derła.

– Dobrze, że same podjęły się opieki i zadbały, aby ptaki pozostały w swoim środowisko. Zbyt często mamy telefony od ludzi wymagających, abyśmy zabierali ptaki z ich naturalnych siedzib. Człowiek i instytucje nie mogą brutalnie ingerować w przyrodę, która rządzi się swoimi prawami. Często słabe osobniki są wyrzucane z gniazd, na nie czekają drapieżniki – wyjaśnia Popławski.

Inspektor ubolewa, że w naszym regionie brakuje schronisk do opieki nad dzikimi zwierzętami, a lekarze weterynarii nie mają funduszy, aby je leczyć.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!