poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Mobbing w szkole ciągle na wokandzie

Dodano: 19 marca 2009, 19:40

Po kilku latach milczenia największe przeciwniczki z łukowskiej "piątki” spotkały się w sądzie. Do pojednania nie doszło.

Chodzi o sprawę pracowników Szkoły Podstawowej nr 5 w Łukowie, a przede wszystkim Czesławy Wereszczyńskiej, jednej z nauczycielek, która domaga się w sądzie 30 tys. zł zadośćuczynienia za mobbing.

W środę w charakterze świadka w bialskim sądzie pracy zeznawała największa przeciwniczka Wereszczyńskiej, Marzena Rz. Przez 17 lat obie panie razem pracowały. Przestały rozmawiać, gdy Wereszczyńska doniosła do prokuratury, że dwie nauczycielki z jej szkoły bezprawnie uzyskały awans zawodowy. Jedną z nich była Marzena Rz.

- Bardzo przeżyłam całą sprawę. Dwie nauczycielki i poprzedni dyrektor byliśmy fotografowani na policji, zdejmowano nam odciski palców. Było to upokarzające - mówiła przed sądem Marzena Rz. Opowiadała, co sądzi o wystąpieniu Wereszczyńskiej w telewizyjnej audycji, gdzie sugerowała, że w SP pije się i handluje alkoholem.

- Powiedziała, że robi to, aby nas kompromitować, a szkołę, w której do dziś pracuje nazwała meliną. Celowo mówiła o mnie "żona radnego”, aby ośmieszyć w środowisku mego męża - zeznawała Marzena Rz.

Pytana o sytuacje i rozmowy, niewiele pamiętała. Nie pamiętała np., że miała powiedzieć o powódce "cienkim moczem mogę ją obsikać”. A te słowa są w stenogramie z nagrań, jakie zarejestrował dyktafon ukryty w socjalnym pokoju nauczycielskim "piątki”.

- Nie przypominam sobie, abym mówiła, że Czesię trzeba upier....ić, ujarzmić i pogrążyć. Nigdy nie zwróciłam się do wicedyrektor, aby znaleźć haka na powódkę - cicho wyznała świadek.

Marzena Rz. pytana o ocenę innej, zmarłej koleżanki, wzruszyła się i mówiła łamiącym się głosem.

Tymczasem Czesława Wereszczyńska dała sądowi pismo, jakie otrzymała od dyrektora podstawówki. Jerzy Kołodyński pytał w nim, na jakiej podstawie prawnej i za czyją zgodą Wereszczyńska nagrywała posiedzenia rady pedagogicznej. Zapytał też, kto dał jej prawo do nagrywania rozmów w gabinecie dyrektorskim.

- Mam prawo nagrywać rozmowy, jakie odbywam z dyrektorem, ponieważ one mają charakter służbowy. Staram się chronić swoich praw, które w miejscu pracy są naruszane i dlatego nagrywam moje rozmowy - stwierdza Czesława Wereszczyńska.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!