poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Nasi zwyciężyli w Tarnobrzegu

Dodano: 17 sierpnia 2003, 16:47

W pojedynku na kładce reprezentant Białej Podlaskiej (pierwszy z lewej) uległ tylko zawodnikowi gosp
W pojedynku na kładce reprezentant Białej Podlaskiej (pierwszy z lewej) uległ tylko zawodnikowi gosp

d Mimo wpadek w dwóch konkurencjach drużyna Białej Podlaskiej obroniła pierwsze miejsce z dwóch poprzednich rund półfinału turnieju Zmagania Miast. Dzięki temu wystąpi w finałowej rozgrywce w Warce.

Zmagania w Tarnobrzegu nasz zespół rozpoczął od nieudanego turnieju piłki błotnej dziewcząt. Bialska reprezentacja przegrała zarówno z gospodarzami jak i Zamościem. Równie niefortunna dla naszych zawodników okazała się konkurencja pod nazwą przeprawa na drugi brzeg. Musieli tego dokonać mając do dyspozycji linę, oponę i belkę. Pierwszy reprezentant Białej Podlaskiej tak fatalnie się zaklinował w oponie, że nie zdołał z niej wyjść przed upływem pięciu minut. Tyle czasu miał na przeprawę cały zespół.
Te straty bialska reprezentacja powetowała sobie deklasując konkurentów w wyścigu taczek oraz biegu, ubranego w maskę gazową, komandosa.
Także w pojedynku na kładce przez długi czas bezkonkurencyjny był zawodnik z Białej Podlaskiej, który błyskawicznie spychał kolejnych rywali. Kiedy pozostał mu już tylko przeciwnik z Tarnobrzega, bialczanin był już nieco zmęczony. Wykorzystał to zawodnik gospodarzy i został zwycięzcą tej konkurencji.
Po podsumowaniu trzech półfinałowych rund okazało się, że Biała Podlaska ma na swoim koncie 61 punktów. Drugi, Tarnobrzeg był o 8 punktów gorszy, a Zamościowi zabrakło do zwycięzcy 13 punktów.
Tak oto spełniła się zapowiedź Mariusza Michalczuka, kapitana bialskiej drużyny, który po zwycięstwie w Zamościu powiedział Dziennikowi, że jego zespół zwycięży również w Tarnobrzegu.
Teraz czekamy na finałowe zmagania w Warce. Relacja z tego wydarzenia na łamach Dziennika Wschodniego zaraz po walkach finałowych.
Negatywnym bohaterem imprezy w Tarnobrzegu okazał się jeden z ochroniarzy. Podczas rozgrywek piłki błotnej przepędził spod basenu, gdzie toczyły się mecze, fotoreporterów. - Uciekać mi stąd. Możecie napisać, że nazywam się Andrzej Maćkowski. Jeszcze dostanę premię za pilnowanie porządku - wykrzykiwał ochroniarz z numerem 0157.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO