niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Nasi zwyciężyli w Tarnobrzegu

Dodano: 17 sierpnia 2003, 16:47

W pojedynku na kładce reprezentant Białej Podlaskiej (pierwszy z lewej) uległ tylko zawodnikowi gosp
W pojedynku na kładce reprezentant Białej Podlaskiej (pierwszy z lewej) uległ tylko zawodnikowi gosp

d Mimo wpadek w dwóch konkurencjach drużyna Białej Podlaskiej obroniła pierwsze miejsce z dwóch poprzednich rund półfinału turnieju Zmagania Miast. Dzięki temu wystąpi w finałowej rozgrywce w Warce.

Zmagania w Tarnobrzegu nasz zespół rozpoczął od nieudanego turnieju piłki błotnej dziewcząt. Bialska reprezentacja przegrała zarówno z gospodarzami jak i Zamościem. Równie niefortunna dla naszych zawodników okazała się konkurencja pod nazwą przeprawa na drugi brzeg. Musieli tego dokonać mając do dyspozycji linę, oponę i belkę. Pierwszy reprezentant Białej Podlaskiej tak fatalnie się zaklinował w oponie, że nie zdołał z niej wyjść przed upływem pięciu minut. Tyle czasu miał na przeprawę cały zespół.
Te straty bialska reprezentacja powetowała sobie deklasując konkurentów w wyścigu taczek oraz biegu, ubranego w maskę gazową, komandosa.
Także w pojedynku na kładce przez długi czas bezkonkurencyjny był zawodnik z Białej Podlaskiej, który błyskawicznie spychał kolejnych rywali. Kiedy pozostał mu już tylko przeciwnik z Tarnobrzega, bialczanin był już nieco zmęczony. Wykorzystał to zawodnik gospodarzy i został zwycięzcą tej konkurencji.
Po podsumowaniu trzech półfinałowych rund okazało się, że Biała Podlaska ma na swoim koncie 61 punktów. Drugi, Tarnobrzeg był o 8 punktów gorszy, a Zamościowi zabrakło do zwycięzcy 13 punktów.
Tak oto spełniła się zapowiedź Mariusza Michalczuka, kapitana bialskiej drużyny, który po zwycięstwie w Zamościu powiedział Dziennikowi, że jego zespół zwycięży również w Tarnobrzegu.
Teraz czekamy na finałowe zmagania w Warce. Relacja z tego wydarzenia na łamach Dziennika Wschodniego zaraz po walkach finałowych.
Negatywnym bohaterem imprezy w Tarnobrzegu okazał się jeden z ochroniarzy. Podczas rozgrywek piłki błotnej przepędził spod basenu, gdzie toczyły się mecze, fotoreporterów. - Uciekać mi stąd. Możecie napisać, że nazywam się Andrzej Maćkowski. Jeszcze dostanę premię za pilnowanie porządku - wykrzykiwał ochroniarz z numerem 0157.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!