sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Nie wiedzą, jak jej pomóc

Dodano: 25 listopada 2004, 22:21
Autor: Beata Malczuk

W nieludzkich warunkach, bez prądu i opału mieszka w Lebiedziewie samotna, chora kobieta. Nie zgadza się na przeprowadzkę do domu spokojnej starości ani do mieszkania w innej miejscowości oferowanego przez pomoc społeczną. Ginie na oczach wsi.

– Całą noc przepłakałam z zimna. Jestem chora, nie dam rady chodzić. Prosiłam o parę grudek węgla, bo patyki, które nazbierałam zamokły – żali się Maria Kamińska stojąc w progu domu. Do środka nie zaprasza. Wstydzi, się że tak mieszka. W pomieszczeniu, które zajmuje, nie ma prądu. Jest bardzo zimno.
– Prosi o chleb, a przecież ma rentę. Chodzi po śmietnikach i wyciąga z nich szmaty. Potem się w nie ubiera. Wstyd – mówi bez współczucia mieszkanka Lebiedziewa.
Według innych naszych rozmówców kobieta sama jest sobie winna. – Jak zachorowała, zabrali ją do domu starców w Kozuli ale wróciła. Wypisała się na własne żądanie. Do mnie nie przychodzi, ale wiem, że chodzi po innych domach i prosi o pomoc – mówi Adela Żuk, sołtys Lebiedziewa.
Pomoc społeczna rozkłada ręce. Wielokrotnie próbowano kobietę ulokować w lepszych warunkach. – Gdyby tylko zechciała, od razu umieścilibyśmy ją w czystym, porządnym mieszkaniu, specjalnie przygotowanym dla niej w Murawcu. Żyłaby sobie spokojnie i dostatnio. Ilekroć wyciągamy do niej rękę, za każdym razem ją opluwa – mówi Anna Miszczuk, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Terespolu.
Z niesmakiem wspomina, jak z prywatnej inicjatywy ofiarowała podopiecznej kołdrę, a ta ją na drugi dzień sprzedała. Pomoc materialna „z urzędu” nie należy się Marii Kamińskiej, ponieważ pobiera rentę. Pieniądze trzyma w banku. KRUS przekazuje je bezpośrednio na konto. Nie ma więc mowy o zakupie opału, bo ją na niego stać. Kierownik Miszczuk jest przekonana, że opiekunki do pomocy w życiowych czynnościach pani Maria też by nie przyjęła. Jedyne wyjście, to umieszczenie kobiety bez jej zgody w domu pomocy społecznej. Na to musiałby się zgodzić sąd. – Nie sądzę, aby takie orzeczenie udało nam się uzyskać. Sądy wydają je bardzo ostrożnie. W tym przypadku to raczej niemożliwe. – twierdzi A. Miszczuk.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!