sobota, 3 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Osiągnąć najwyższe szczyty

Dodano: 14 kwietnia 2003, 17:53

Bialski alpinista pokazuje trasę jednej z wypraw
Bialski alpinista pokazuje trasę jednej z wypraw

Od trzech lat uczestniczy w międzynarodowych ekspedycjach. Dociera do miejsc niedostępnych dla wielu doświadczonych wspinaczy. Aconcagua zwana górą mordercą, to ostatni wyczyn mieszkańca Białej Podlaskiej

Andrzej Borodijuk ma 32 lata. Z wykształcenia jest historykiem o specjalizacji archeologicznej. Wyjazdy na różne wykopaliska były dla niego bodźcem do poznawania świata, obcych kultur. - Zawsze interesowały mnie obyczaje panujące w innych krajach, ciekawość pobudzała mnie do odbywania podróży - podkreśla Andrzej Borodijuk. Dodaje, iż z tych samych pobudek zaczął się interesować wspinaczką. - Kilkudniowy kurs w Skałkach, dał mi pewną wiedzę teoretyczną. Miałem okazję uczyć się od najlepszych. Dwaj polscy himalaiści, Bogdan Crauze, Jarosław Kaban byli moimi instruktorami podczas tych warsztatów - mówi pan Andrzej.
Zaznacza, że zanim zaczął wybierać się na międzynarodowe ekspedycje, próbował swych sił w rodzimych Tatrach. Przecierał również ścieżki w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Wspinaczka skałkowa, górska, aż wreszcie wysokogórska, to droga jaką sobie wybrał. Od 3 lat zdobywa najwyższe szczyty świata.
Elbrus, Jabel Toubkal, Mont Blanc, czy Aconcagua, to osiągnięcia bialskiego alpinisty. Jak podkreśla każda jego wyprawa charakteryzowała się innym stopniem trudności. Niska temperatura, silny wiatr, to czynniki, które często uniemożliwiały pokonywanie kolejnych etapów drogi. - Na wysokości powyżej 5000 metrów nad poziomem morza panuje niskie ciśnienie. Często jest ono przyczyną halucynacji, obrzęku płuc czy mózgu, - wspomina Andrzej Borodijuk.
Alpinista z południowego Podlasia w górach przeszedł już prawdziwą szkołę przetrwania. Sytuacje, których był świadkiem nauczyły go, że każda wyprawa wymaga dokładnego przygotowania.
- Doświadczony wspinacz musi znać mapy terenu, szczegółowy przebieg drogi w skale oraz opracować schemat działania w razie zmiany pogody - mówi bialczanin.
Dodaje, iż osobom, którym uda się dotrzeć do celu zmagań nie towarzyszy euforia, lecz marazm, zniechęcenie. - Człowiek po dotarciu na szczyt zmusza się do zrobienia zdjęć, udokumentowania swojego sukcesu. Radość przychodzi później, na niższej wysokości, gdy mózg zaczyna normalnie funkcjonować - podsumowuje alpinista.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO