wtorek, 17 października 2017 r.

Biała Podlaska

Ostatnie polowanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 września 2008, 17:42

Andrzej O. wpadł na gorącym uczynku. W krzakach ukrył broń, a w bagażniku sarnę, którą zabił tej nocy. Zwierzę było pod ochroną - jeszcze karmiło młode.

W ręce myśliwych i policji 52-letni Andrzej O. wpadł we wtorek rano. Po przesłuchaniu kłusownik oddał policjantom małokalibrowy karabinek z noktowizorem.

- Od dawna mieliśmy mieli kłopoty z kłusownikami obok Wisznic. Często strzelają do zwierząt, które potem zostawiają na żer krukom. Wczoraj postanowiliśmy sprawdzić, kto nielegalnie poluje w lesie. Myśliwy i strażnik leśny natknęli się na otwarty samochód. Kolega dostrzegł na pontonie w bagażniku ślady krwi. Okazało się, że głębiej ukryta jest martwa sarna - mówi Kazimierz Krzyszczak, prezes lubelskiego koła kola "Lis”.

Wezwana na miejsce policja obstawiła drogi dojazdowe do samochodu. Po jakimś czasie z gęstwiny wyszedł mężczyzna.

- Zatrzymany na początku twierdził, że znalazł zabite zwierzę w lesie, jednak po przyjeździe na komisariat przyznał się do jego zastrzelenia. Wskazał miejsce ukrycia broni. KBKS leżał w pobliżu schowany pod ściółką. Karabin miał zatarte pole numerowe. Posiadał też noktowizor z akumulatorem - mówi Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiej policji.

Andrzej O. został osadzony w policyjnym areszcie. Za kłusownictwo grozi mu do 5 lat, a za nielegalne posiadanie broni nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Myśliwi od lat mają problemy z kłusownikami, którzy niszczą im ambony myśliwskie.

Podcinają słupy lub wywracają je ciągnikami. - W ten sposób chcą nam uniemożliwić obserwowanie okolicznych terenów. Polując nie patrzą, czy to locha, czy sarna, która ma młode. Nie zważają na to, że z głodu zginą też małe koźlęta - mówi Andrzej Bedenak, łowczy koła "Lis”. - A ta sarna miała co najmniej dwoje koźląt - dodaje oburzony.

Strzały kłusowników są słyszane od dawna w okolicy rzeki Zielawy, niedaleko Wisznic i Horodyszcza. -- Kruki krążące nad lasem wskazywały nam miejsca, w których leżały szczątki upolowanych zwierząt. Przestępcy nawet nie zabrali mięsa - dodaje prezes Krzyszczak.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!