czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

„Pan z wami” za 20 złotych


Żeby odbyła się w niedzielę msza, trzeba zapłacić księdzu 20 złotych. To za przyjazd z sąsiedniej wioski oddalonej o cztery kilometry. Ksiądz zarzuty odpiera. I zapowiada spotkanie w sądzie.

Mieszkańcy Dołholiska w powiecie bialskim skarżą się na księdza. – Kazał robić składkę po 100 złotych na remont dachu swojej plebanii – mówi pan Kazimierz*. – Na ostatniej mszy wyczytał tych, co nie zapłacili. A tym, co dali, to nawet „Bóg zapłać” nie powiedział.
Parafianie muszą też płacić księdzu za dojazd z sąsiedniej Zawadówki. – Ten, co sprząta (co tydzień inny mieszkaniec porządkuje kościół – red.) to mu za dojazd płaci – mówi inny parafianin. – Ksiądz tego pilnuje. Żeby dwie dyszki brać i jeszcze zbierać tacę? Inna sprawa, że ksiądz nie przyjeżdża krótszą drogą, bo podobno zła nawierzchnia, tylko jedzie przez Wisznice.
Budowę kościoła parafianie rozpoczęli jeszcze w 1982 roku. Sami zbierali pieniądze i materiały. – Jeździliśmy po polach, zbieraliśmy kamienie na zalanie fundamentów – mówi pani Wacława. – Urządziliśmy kościół sami. Złożyliśmy się na konfesjonały, ołtarz, chodniki. Teraz też nikt nam nie pomaga w utrzymaniu. Ksiądz tacę zbiera, ale odkąd do nas przyjeżdża, jeszcze ani grosza nie zostawił. A jest już sześć czy siedem lat.
– Tu niewiele trzeba pracy, ale z ludźmi trzeba rozmawiać. My możemy wszystko zrobić, ale ksiądz nawet na „niech będzie pochwalony” nie odpowie... – dodaje pani Stanisława.
Parafianie mają więcej pretensji. Nie podoba im się, że na ostatniej mszy ksiądz nakazał, żeby chwasty i stare lampki zabierali w reklamówce do domu. Tymczasem kontener stoi koło cmentarza, ale pełny. Mieszkańcy mówią, że ksiądz żałuje pieniędzy na wszystko. Na telefon do gminy, żeby przyjechali i zabrali śmiecie. Na prąd na lampki, które przyozdobiły choinki postawione obok kościoła na święta.
Ksiądz nie chciał się przedstawić. Nie był też zdziwiony zarzutami. Oświadczył, że je zna. – Ja powinienem poprosić pana o podanie nazwisk tych osób – powiedział. – Uogólnia pan pewne rzeczy. To, co ludzie mówią, to kłamstwo. A w ogóle, to nie powinien się pan tą sprawą zajmować. Pan chce mnie oczernić. Po ukazaniu się artykułu spotkamy się w sądzie.
Przyznał jednak, że pobiera opłatę za przyjazd na mszę. Tłumaczy, że tak było także za jego poprzednika. Potwierdził też, że jeździ naokoło, bo krótsza droga nadaje się dla „ciągnika a nie jego samochodu”.
Poproszony o komentarz rzecznik kurii biskupiej w Siedlcach był zaskoczony. – Nie znamy sprawy, ale tak nie powinien się zachowywać ksiądz – mówi rzecznik, ksiądz Paweł Siedlanowski. – Pierwszy raz słyszę o takich zarzutach i mogę obiecać, że odpowiednie osoby sprawdzą te sygnały. Trzeba będzie wysłuchać obu stron.

*Na prośbę parafian zmieniliśmy ich imiona

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!