środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Pieniądze w szpitalu dla niektórych


Ordynatorzy, ich zastępcy i kierownicy pobierają od dwóch miesięcy premie wynoszące nawet tysiąc złotych. A dwaj wicedyrektorzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej otrzymują wysokie dodatki motywacyjne. Pielęgniarki nie otrzymały natomiast swoich 203 zł.

Pieniądze sa dla kadry kierowniczej, czyli 15 ordynatorów, ich zastępców, kierowników innych komórek oraz dla wybranych pracowników z oddziałów, którzy zaoszczędzili np. na materiałach w danym miesiącu. – Określona kwota trafia na oddział i ordynator decyduje, komu dać pieniądze. Średnio jest to tysiąc złotych. Nie wiem dokładnie, jak są rozdzielane, dostają chyba zastępcy i siostry oddziałowe – mówi niepewnie Henryk Konon, dyrektor WSzS.
Sam dyrektor przyznaje, że nie pobiera premii. Zarabia cztery średnie krajowe. Jego dwaj zastępcy otrzymują, w zależności od miesiąca, od 1 do 1,5 tysiąca złotych w ramach motywacji.
Zadłużenie szpitala wynosi 12 milionów złotych. – Oszczędza się na wszystkim, głównie na badaniach hospitalizowanych pacjentów i podawanych im lekarstwach, ale nie na zarobkach kadry kierowniczej – mówią pielęgniarki.
– Zdecydowaliśmy, że trzeba dobrze zapłacić tym, od których zależy byt szpitala, czyli osobom zarządzającym, bo inaczej sobie pójdą – wyjaśnia dyrektor Konon.
Ten tok myślenia nie przekonuje najmniej zarabiających. Są zbulwersowani. O wypłatach słynnych 203 złotych ani jakichkolwiek podwyżek nie mają co marzyć. Kierownictwo placówki uzasadnia, że nie przewidziano na ten cel pieniędzy w kontrakcie z kasą chorych. 300 pozwów od pielęgniarek i położnych czeka w wydziale pracy Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej na rozpatrzenie. – Płacy zasadniczej wychodzi mi pięćset złotych, szpital dokłada do najniższej krajowej, nie opłaca się pracować dodatkowo w noce i w dni świąteczne, bo na to samo wychodzi – słyszymy od jednego z pracowników. Inny, z 25-letnim stażem dostaje na rękę 740 złotych, łącznie ze wszystkimi składnikami poborów.
Pielęgniarki myślą o proteście. – Pielęgniarki i położne są zniechęcone. Nie docenia się ich pracy – mówi Joanna Głowacka, szefowa organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, skupiającego 300 członków.
Nie wiadomo, czy protest poprze Związek Zawodowy Pracowników Ochrony Zdrowia. Nie wiedział, że istnieją w placówce dwa rodzaje premii. – Muszę zapoznać się z sytuacją, bo pierwsze o tym słyszę, ale jeżeli informacje się potwierdzą, zajmiemy stanowisko – zapewnia Janusz Połuszański, szef organizacji w bialskim szpitalu. •

Bożena Banachowicz - przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych

To źle, że związki zawodowe nie uczestniczą w podziale środków
w zakładzie. Byt szpitala zależy nie tylko od środowiska lekarskiego. Zaskakuje mnie takie rozumowanie dyrekcji. Pacjenci z danego terenu nie pojadą przecież leczyć się do Warszawy. A ci, co stoją przy łóżkach
i pielęgnują chorych, też są niezbędni. To cały łańcuch zależności.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO