piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Pieniądze w szpitalu dla niektórych

Autor: Beata Malczuk

Ordynatorzy, ich zastępcy i kierownicy pobierają od dwóch miesięcy premie wynoszące nawet tysiąc złotych. A dwaj wicedyrektorzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej otrzymują wysokie dodatki motywacyjne. Pielęgniarki nie otrzymały natomiast swoich 203 zł.

Pieniądze sa dla kadry kierowniczej, czyli 15 ordynatorów, ich zastępców, kierowników innych komórek oraz dla wybranych pracowników z oddziałów, którzy zaoszczędzili np. na materiałach w danym miesiącu. – Określona kwota trafia na oddział i ordynator decyduje, komu dać pieniądze. Średnio jest to tysiąc złotych. Nie wiem dokładnie, jak są rozdzielane, dostają chyba zastępcy i siostry oddziałowe – mówi niepewnie Henryk Konon, dyrektor WSzS.
Sam dyrektor przyznaje, że nie pobiera premii. Zarabia cztery średnie krajowe. Jego dwaj zastępcy otrzymują, w zależności od miesiąca, od 1 do 1,5 tysiąca złotych w ramach motywacji.
Zadłużenie szpitala wynosi 12 milionów złotych. – Oszczędza się na wszystkim, głównie na badaniach hospitalizowanych pacjentów i podawanych im lekarstwach, ale nie na zarobkach kadry kierowniczej – mówią pielęgniarki.
– Zdecydowaliśmy, że trzeba dobrze zapłacić tym, od których zależy byt szpitala, czyli osobom zarządzającym, bo inaczej sobie pójdą – wyjaśnia dyrektor Konon.
Ten tok myślenia nie przekonuje najmniej zarabiających. Są zbulwersowani. O wypłatach słynnych 203 złotych ani jakichkolwiek podwyżek nie mają co marzyć. Kierownictwo placówki uzasadnia, że nie przewidziano na ten cel pieniędzy w kontrakcie z kasą chorych. 300 pozwów od pielęgniarek i położnych czeka w wydziale pracy Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej na rozpatrzenie. – Płacy zasadniczej wychodzi mi pięćset złotych, szpital dokłada do najniższej krajowej, nie opłaca się pracować dodatkowo w noce i w dni świąteczne, bo na to samo wychodzi – słyszymy od jednego z pracowników. Inny, z 25-letnim stażem dostaje na rękę 740 złotych, łącznie ze wszystkimi składnikami poborów.
Pielęgniarki myślą o proteście. – Pielęgniarki i położne są zniechęcone. Nie docenia się ich pracy – mówi Joanna Głowacka, szefowa organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, skupiającego 300 członków.
Nie wiadomo, czy protest poprze Związek Zawodowy Pracowników Ochrony Zdrowia. Nie wiedział, że istnieją w placówce dwa rodzaje premii. – Muszę zapoznać się z sytuacją, bo pierwsze o tym słyszę, ale jeżeli informacje się potwierdzą, zajmiemy stanowisko – zapewnia Janusz Połuszański, szef organizacji w bialskim szpitalu. •

Bożena Banachowicz - przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych

To źle, że związki zawodowe nie uczestniczą w podziale środków
w zakładzie. Byt szpitala zależy nie tylko od środowiska lekarskiego. Zaskakuje mnie takie rozumowanie dyrekcji. Pacjenci z danego terenu nie pojadą przecież leczyć się do Warszawy. A ci, co stoją przy łóżkach
i pielęgnują chorych, też są niezbędni. To cały łańcuch zależności.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!