sobota, 18 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

PIP zbada odprawę byłego starosty Kułaka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 lipca 2010, 21:06

Radni powiatu radzyńskiego mają coraz więcej wątpliwości, czy pobranie 43700 zł ekwiwalentu przez byłego starostę radzyńskiego za zaległy urlop było zgodne z prawem. Samorządowa komisja rewizyjna wystąpiła do Państwowej Inspekcji Pracy o zbadanie sprawy.

Kilka dni temu opisywaliśmy, jak Jerzy Kułak, były starosta radzyński, zaszokował nie tylko opozycję, ale też swoich kolegów partyjnych z PSL. Na ostatniej sesji Rady Powiatu okazało się, że w uchwale o zmianach w powiatowym budżecie ukryta jest kwota przeznaczona na ekwiwalent urlopowy i odprawę dla Kułaka, który odszedł w czerwcu na stanowisko prezesa zarządu Zakładu Zagospodarowania Odpadów Komunalnych w Adamkach.

Opozycja protestowała przeciwko takim niespodziankom finansowym, nazywając je "skokiem na kasę”. W niezamożnym powiecie radzyńskim ekwiwalent urlopowy starosty stanowi równowartość aż... dwuletnich dotacji na kulturę w powiecie radzyńskim! Większość radnych, należąca do PSL, przegłosowała jednak korzystne dla byłego starosty zmiany w budżecie.

Marek Wołosowicz (PSL), przewodniczący Rady Powiatu, poprosił jednak Komisję Rewizyjną o zbadanie sprawy. Radny Józef Korulczyk (PiS) z tej komisji był zdumiony brakiem wielu dokumentów.

– Wyjaśniono nam w Starostwie Powiatowym, że chodzi głównie o zalegle urlopy z lat 2004–2006. Powiadomiono Komisję Rewizyjną o tym, że jest pismo do przewodniczącego Wołosowicza o przeniesieniu niewykorzystanego urlopu (78 dni) na następne lata. Niestety, nie było tam dokładnego wykazu dni zaległego urlopu. Zostały też zniszczone karty urlopowe i listy obecności w pracy z tamtych lat. Podobno taką dokumentację przechowuje się tylko trzy lata – mówi zdumiony Korulczyk. Dodaje, że komisja wystąpiła z wnioskiem do PIP, aby inspekcja wyjaśniła tę dziwną sytuację.

– Z powodu zniszczenia dokumentów nie jesteśmy w stanie wyjaśnić sytuacji. Za dużo jest znaków zapytania – podkreśla radny.

Marek Wołosowicz też jest zdumiony tymi niejasnościami. – Kiedy zostałem przewodniczącym, nie zostałem powiadomiony o zaległym urlopie pana Kułaka z poprzedniej kadencji. Pewnie bym odmówił uznania tego. Pod koniec każdej kolejnej kadencji powinno się porządkować te sprawy.

A Jerzy Kułak nie czuje się winny tej sytuacji. Podkreśla, że ekwiwalent bierze zgodnie z prawem.
– Mogłem ten ekwiwalent wziąć dawno, ale miałem szczery zamiar wykorzystać zaległy urlop. Miałem jechać do USA na dwumiesięczny pobyt. Powinny być zachowane w starostwie karty pracy, z których wynika, że nie byłem na urlopie. Nigdy nie robiłem skoku na kasę. Przez 12 lat miałem tylko jedną podwyżkę – tłumaczy Kułak. Zapewnia, że jest zadowolony, iż PIP dokładnie sprawę wyjaśni. I dodaje, że boli go to, że jest pouczany przez Józefa Korulczyka.

– Kiedyś, jako burmistrz, też brał ekwiwalent za zaległy urlop. Miał kłopoty z nienależnymi dietami... – wypomina Kułak.

A Korulczyk dziwi się, że były starosta porównuje jego niewielkie ekwiwalenty z dużymi pieniędzmi, pobranymi przez byłego starostę...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!