wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Polisa niczego nie gwarantuje

Autor: Beata Malczuk

Ireneusz Ziejewski właściciel zakładu fotograficznego w Białej Podlaskiej ma już dość wykłócania się o pieniądze, które mu się należą. Nie zamierza się ponownie odwoływać, tylko kieruje przeciwko firmie ubezpieczeniowej sprawę do sądu.

W marcu na skutek zwarcia instalacji elektrycznej w zakładzie fotograficznym Ireneusza Ziejewskiego wybuchł pożar. Ogień zwęglił przewody, awarii uległo kilka urządzeń, w tym najważniejsze, tzw. kombajn do obróbki zdjęć. Maszyna kosztowała 600 tys. złotych. Była ubezpieczona na 300 tysięcy. Pozostały sprzęt właściciel ubezpieczył na 5 tys.
Usunięcie szkód kosztowało około 9 tys. złotych. Niektóre części właściciel musiał sprowadzać aż z Niemiec.
Odszkodowanie w wysokości 3,6 tysięcy złotych, przyznane przez Inspektorat PZU w Radzyniu Podlaskim, uznał za nieporozumienie. – Na tak niską kwotę nie mogłem się zgodzić. Do tego wykryłem wiele błędów w uzasadnieniu decyzji. – dowodzi I. Ziejewski. W odwołaniu do Oddziału Okręgowego PZU w Lublinie zarzucił inspektoratowi, że pracownik, który szacował szkody, nie posiada potrzebnych kwalifikacji technicznych, a ponadto celowo tak przekręcał fakty, by wykazać, że klient nie ubezpieczył tego, co chciał. – W świetle tych faktów ubezpieczenie jest fikcją i firma wyłudziła ode mnie pieniądze – wnioskuje I. Ziejewski. Podkreśla, że likwidator świadomie nie użył w opisie szkody słów „ogień” i „pożar”, a już kuriozalnym nieporozumieniem jest oddzielenie oprogramowania od maszyny, stanowiących całość.
W Lublinie tylko częściowo uznano zasadność roszczeń, co wiązało się z wypłatą sumy mniejszej niż oczekiwana.
– Nie będę się już odwoływał. Złożyłem pozew w sądzie. Agenci ubezpieczeniowi zwyczajnie naciągają ludzi. Są bardzo sumienni w ściąganiu składek, zaś likwidatorzy robią wszystko, aby odszkodowania nie wypłacić – twierdzi właściciel zakładu.
O komentarz do sprawy zwracaliśmy się do Oddziału Okręgowego PZU w Lublinie, skąd odesłano nas do rzecznika firmy w Warszawie. – Trudno mi cokolwiek powiedzieć na ten temat. Uzasadnienie decyzji klient zapewne otrzymał, a jeżeli się z nim nie zgadza, może udać się do sądu – usłyszeliśmy od rzecznika Michała Witkowskiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!