poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Przeżyć za 600 złotych

Dodano: 23 kwietnia 2002, 16:48

Za 600 złotych miesięcznie trudno wyżywić sześcioosobową rodzinę. Ledwo starcza na skromny posiłek
Za 600 złotych miesięcznie trudno wyżywić sześcioosobową rodzinę. Ledwo starcza na skromny posiłek

Zdzisław i Marianna Strzelec mają na utrzymaniu czwórkę dzieci. Maciek i Michał chodzą do szkoły podstawowej, Justyna uczy się w Technikum Odzieżowym w Janowie Podlaskim, najstarsza Ewa po ukończeniu szkoły średniej nie znalazła zatrudnienia. Całą rodzinę utrzymuje pani Marianna, która pracuje w bialskim szpitalu. Jej pensja wynosi 600 złotych.

Kwota ta wystarcza na opłacenie bieżących rachunków, ale nie wystarcza na życie. A przecież jak w każdej rodzinie wydatków jest mnóstwo. Coraz częściej do domu Strzelców zagląda bieda i burzy ich spokój, poczucie bezpieczeństwa. - Wcześniej, kiedy brakowało pieniędzy na podstawowe rzeczy, płakałam. Sama przeżyłabym bez chleba, ale jak dzieciom wytłumaczyć trudną sytuację - mówi ze smutkiem Marianna Strzelec. Trudno utrzymać sześć osób w rodzinie za tzw. najniższą krajową. Kiedy nie ma pieniędzy na to, co niezbędne, trzeba uciekać się do zaciągania długów w sklepie, do pożyczek sąsiedzkich, a nawet do kredytów w bankach. Pani Marianna , aby kupić dzieciom książki do szkoły, musiała wziąć taki kredyt. Wszystko to przypomina błędne koło.
Jeszcze kilka lat temu rodzinie Strzelców wiodło się lepiej. Pan Zdzisław zatrudniony był wtedy w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Worońcu. Wspomina tamte czasy: - Gdy istniało PGR ludziom powodziło się dobrze. Nie musieli się martwić, że na coś im zabraknie. Pracowało się ciężko po kilkanaście godzin, ale za godziwe wynagrodzenie.
Zdzisław Sobczuk, który przepracował w PGR 16 lat również pozytywnie ustosunkowuje się do okresu, kiedy Zakład Rolny w Worońcu działał prężnie. Dzisiaj konkluduje: - My szarzy ludzie nic nie zmienimy. Taka rzeczywistość. Wraz z upadkiem PGR wiele ludzi dotknęło widmo bezrobocia. Zakład, który zatrudniał około 60 pracowników okazał się mało rentowny. Przez likwidację najbardziej ucierpieli jego pracownicy. Spotkał ich różny los.
Niektórzy znaleźli pracę w innym miejscu. Byli tacy, którzy przeszli na zasiłek dla bezrobotnych. Ten jednak się skończył. Do szczęściarzy należy zaliczyć tych, którzy zapracowali sobie na emeryturę lub rentę. Wszystkich rozmówców cechuje pesymizm, brak wiary w lepszą przyszłość. Poczucie bezradności, brak perspektyw i przygnębienie towarzyszy naszym bohaterom. Wegetacja to słowo, które najczęściej wypowiadają. Kto wysłucha ich skarg, kto jest winien ich losu?
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO