środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Sparaliżowana kobieta: Leżę w zimnie i ciemnościach. Energetycy: Bo ktoś kradnie prąd

Dodano: 24 lutego 2010, 11:33

Chora starsza kobieta nie może korzystać ze specjalnego podgrzewanego materaca, który łagodzi ból. W domu nie ma prądu. Energetycy w obecności policjantów odcięli energię, bo, ich zdaniem, prąd pobierany był nielegalnie.

Kilka dni temu Janinie Wareckiej odcięto prąd. Wyglądało to tak: do mieszkania weszli dwaj policjanci po cywilnemu i pracownicy zakładu energetycznego. – Weszli jak do knajpy. Jeden machnął blachą policyjną. Pracownicy zakładu energetycznego też się nie przedstawili ani nie pokazali legitymacji. Powiedzieli tylko: Wiemy, że jest nielegalny pobór prądu – relacjonuje czwartkowe wydarzenia Jerzy Warecki, syn pani Janiny.

– Powiedziałem, że nic nie wiem o nielegalnym pobieraniu energii. Zgodziłem się, by sprawdzili licznik w łazience – dodaje. Zanim energetycy wyłączyli światło, dali domownikom protokół do podpisania.
– Mama podpisała, a ja napisałem, że nic nie wiem o nielegalnym przyłączu. Nie dostaliśmy żadnej kopii – wspomina Jerzy Warecki. Ma żal do kontrolerów, że nie pokazali, gdzie miał być kabel, który ponoć omijał licznik.

– Mężczyźni, obiecywali, że zabiorą licznik, sprawdzą go i w poniedziałek przywiozą. Ale nie przywieźli. Za prąd spłacam 200 zł miesięcznie. Potrącają mi to z emerytury – mówi pani Janina, która leży, bo ma sparaliżowane nogi. Kilka nocy po odłączeniu prądu nie mogła spać, bo nie może używać specjalnego rozgrzewającego materaca.

– Nasila się ból. Jest bardzo zimno – żali się kobieta, której jedynym zajęciem i rozrywką było oglądanie telewizji. Teraz leży i cierpi w ciemnościach, bo syn boi się, że zostawiona świeczka spowoduje pożar. – Kilka lat wcześniej zarzucono nam, że była zerwana plomba przy starym liczniku. Nowy licznik, który zabrali, zakładał janowski elektryk.

Dorota Szkodziak, rzecznik prasowy PGE Dystrybucja LUBZEL, przyznaje, iż źle się stało, że energetycy nie pozostawili dopływu prądu warunkowo na czas prowadzenia postępowania.


– Gdyby syn poprosił w protokole, że opieka nad matką wymaga dopływu energii, pewnie by nasi kontrolerzy przystali na tę prośbę. Kontrola odbywała się zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nasi pracownicy zapewnili, że okazali legitymacje. Stwierdzili, że jeden z przewodów omijał licznik i w momencie poboru energii przez urządzenie domowe nie obracała się tarcza licznika – podkreśla rzeczniczka. Dodaje, że rodzina ma zapłacić karę i wypełnić zalecenia (licznik musi być umieszczony na zewnątrz mieszkania). Wówczas podłączymy energię – obiecuje Szkodziak.

– Mamy do czynienia z kradzieżą prądu. Musimy wyjaśnić, kto przeróbkę zrobił i na czyje polecenie. Później sąd oceni sprawę i weźmie pod uwagę stopień winy poszczególnych osób – uważa asp. szt. Marian Głuszczuk z bialskiej policji, który jest przekonany, że policjanci zachowywali się podczas tej interwencji zgodnie z przepisami.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!