poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Taksówkowa karuzela

Dodano: 2 kwietnia 2002, 16:53

Od kilku tygodni w Białej Podlaskiej trwa konflikt, pomiędzy Strażą Miejską, a taksówkarzami. Ci ostatni nie zgadzają się z metodami pracy miejskich strażników na postoju taksówek w obrębie placu Wolności.

Taksówkarze, którzy codziennie odwiedzają postój w centrum miasta nad Krzną w rozmowach z nami nie kryją swojego oburzenia. Ich zdaniem postój przy placu Wolności jest zbyt mały w porównaniu do liczby miejskich taksówek, bo zezwala jedynie na zatrzymywanie się tam tylko do 10 pojazdów. - Strażnicy miejscy wykorzystują tą sytuację i masowo wlepiają nam mandaty, jeżeli stoi jeden lub dwa pojazdy więcej - mówi taksówkarz, który chce pozostać anonimowy. Przedstawiciele największych korporacji w mieście popierają swoich pracowników, chcą zmiany przepisów. - Moim zdaniem ten postój to poroniony pomysł. Jeżeli robić miejsca dla taksówek w centrum to należy udostępnić im znacznie większą powierzchnię. Strażnicy stoją pochowani w bramach i jeżeli pół samochodu wystaje za znak to wtedy wyłaniają się zza rogu i natychmiast wlepiają mandat - mówi Robert Michalczuk, szef Radia "Taxi-Halo”
- To co jest na placu Wolności to paradoks. Polega on na tym, że nawet, jeżeli kierowcy staną ciaśniej, jeden przy drugim i w tzw. słupkach zamknie się 12 samochodów, strażnicy mówią, że tak jest źle, ponieważ na znaku jest 10. My, żeby nie dać się zahaczyć na postój, przejeżdżamy 15 razy w koło placu. W pewnym momencie udaje się ustawić jako dziesiąty, albo nie. Jeździmy w kółko jak na karuzeli. Ludzka cierpliwość ma granice, tak dłużej być nie może - mówi Marian Wojtal, członek zarządu "Metro-Taxi”
Postanowiliśmy sprawdzić, jak do zarzutów przewoźników odnosi się Straż Miejska. - Jeżeli strażnicy wykonują sumiennie swoją pracę to tylko dobrze świadczy o nich. Codziennie realizują bowiem powierzone im zadania. Znak umieszczony na placu Wolności mówi jednoznacznie, że postój jest przeznaczony dla 10 pojazdów. Ostateczne ocena jak zawsze należy do mieszkańców oraz władz miasta - mówi Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej. - Nie potrafię powiedzieć ile było dokładnie mandatów, ale na pewno nie było dużo. Do tej pory mandaty stosowano wobec kierowców, którzy uporczywie nie stosowali się do znaków. Przez ponad dwa tygodnie były przeprowadzane rozmowy i upomnienia. Jeżeli pouczenia nie skutkowały strażnicy byli zmuszeni korzystać z bloczków mandatowych. Myślę, że kolejność wykonywanych czynności została w pełni zachowana - dodaje komendant.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO